T. Wróblewski pisze o nadziejach lewicy zwiazanych z kryzysem.
"Z pozornie chaotycznych planów naprawy gospodarczej, ulicznych protestów, rewolucji klimatycznej, biurokratycznolewicowej wizji Europy i socjalnej przebudowy Ameryki jawi nam się całkiem składny obraz zimy ludów. Zamrażania ludzkiej energii i wolności rynkowych na rzecz wielkich projektów socjalizmu państwowego."
"Słowa: interwencjonizm, renacjonalizacja, ekoindustrializacja, nieuniknioność zmian, o których Daniel Cohn-Bendit mówił na sławnym już “szczycie wykręcania ręki“ w Pradze czeskiej, wypierają hasła: mniej państwa, więcej wolności."
"Ale im większa pomoc państwa, tym większe zależności. Uratowane korporacje muszą się zgodzić na większą ingerencję państwa. W ten sposób powstają potężne, półpaństwowe molochy. W równym stopniu oddziałujące na państwo, jak państwo na nie. Bardziej zajęte budowaniem dobrych relacji i układów niż mnożeniem zysków i rozwojem gospodarczym."
"Zamiast rozwoju gospodarczego mamy uwłaszczającą się grupę uzależnionych od państwa menedżerów. Grupę podatną na hasła lewicy, dla której od dobrobytu jednostki, konkurencyjności i wolnego rynku ważniejsza jest sztuczna architektura państwa, która będzie odpowiadała wyimaginowanym wzorcom sprawiedliwości." Wlasciwie widac, że program gospodarczy PISu jest lewicowy, natomiast ideologia jest mocno prawicowa (kwestie religijne, etyczne, historyczne). Dlatego myślę, że SLD bedzie trudno odebrac im wyborców, bo gospodarczo obie partie sa podobne.Mniej panstwa to haslo PO, wiecej panstwa to haslo PIS



Komentarze
Pokaż komentarze