Owanuta Owanuta
703
BLOG

Ach, Ten Gross i Jego Książki!

Owanuta Owanuta Polityka Obserwuj notkę 35

 Od pewnego już czasu trwa kolejny etap dyskusji o postawach części naszych ojców i dziadów w czasie i wobec Zagłady Żydów. Zaczynem do obecnego jej nasilenia, jest, nieznana jeszcze szerszej publiczności, kolejna książka JT Grossa pt "Złote Żniwa"

Biorę w niej udział również i ja. Tej tematyce poświęciłem już kilka swoich notek i napisałem masę komentarzy pod notkami innych blogerów. I jak każdemu zabierającemu głos publicznie w jakiejś sprawie, marzy mi się, by być zrozumianym i wnieść pozytywny wkład do dyskusji. To jest bardzo trudne w przypadku dyskusji o Zagładzie. Nie sposób nie czuć pokory w konfrontacji z tym tematem, ale też nie sposób zrezygnować z ponawiania prób.

Do napisania tej notki skłonił mnie komentarz blogerki PYZOL. Pani Kaśka napisała do mnie między innymi:

 

"... O podłościach wyrządzanych wczoraj - komunistycznego reżymu - mamy zapomnieć, a zbrodniarzom wybaczać, na rzecz namiętnego dłubania we własnych winach z odległych już czasów, kiedy nam też zadawano silne ciosy, bezbrzeżne cierpienia. 

Owanuta, takie postępowanie rodzi zrozumiały gniew i poczucie krzywdy. Dlaczego mam pomijać np. życiorys Jaruzelskiego i innych gorliwych wykonawców zarządzeń i rozkazów NKWD, ale do upadłego rozdzierać szaty nad podłościami jakiegoś szmalcownika?... "

 
 
 
Oto moja odpowiedź dla Kasi:
 
Nie bardzo kumam Kasiu, kto zachęca do pomijania milczeniem zbrodni komunistów? Kto broni Jaruzela? Czy w Twoich oczach, każdy kto widzi zalety w angażowaniu się w dyskusję o podłości i haniebnych postawach w czasie Zagłady, musi zaraz być również i obrońcą  Jaruzela?
 
Mówisz: temat postaw naszych rodaków w czasie Zagłady pojawił się na publicznej arenie dopiero po 1989. Ale Kasiu, to nie jedyna rzecz, która się wtedy pojawiła. Natychmiast rozległ się również jęk protestu: dosyć tego grzebania w przeszłości, kto o tych sprawach mówi, jest wrogiem Polski i płonie rządzą  poniżania Polaków... Ten jęk rozległ się nie jako zmęczenie po latach i latach wałkowania tematu, ale natychmiast wtedy.
 
Tylko wybierając dobrowolnie ślepotę, można nie widzieć, że Polacy w swojej masie, najzwyczajniej w świecie, NIE CHCĄ rozmawiać o tych czarnych kartach ze swojej historii. Hałas wokół książek Grossa, to mniej, lub bardziej brutalne próby osiągnięcia tego celu. I tak to, cała para idzie w gwizdek, a przecież traumy takiej skali nie da się zignorować. Zło o tak wielkim natężeniu domaga się stawiania pytań typu;  
 
Jak było? 
Jak to było możliwe?
Jak lepiej uzbroić społeczeństwo do radzenia sobie z wyzwaniami moralnymi tej skali?
Co pomaga w tym, a co przeszkadza?
Czy są jakieś składniki w naszej kulturze odpowiedzialne za podłe postawy części naszych ojców i dziadów?
Jaki wpływ na te postawy miał antysemityzm i czy dalej go ma? 
 
Tych pytań jest więcej i one wszystkie domagaję się odpowiedzi. Im dłużej będziemy angażować wszystkie siły intelektualne w blokowanie retrospekcji, tym dłużej będzie trwało pomieszanie wartości i kryteriów moralnych. Ze zgubnymi dla narodu konsekwencjami.
 
Co do PRL-u, to komuniści traktowali sprawy "żydowskie" nad wyraz utylitarnie. Kiedy im było wygodnie używali ich do manipulowania całym społeczeństwem - jak wszyscy inni władcy na przestrzeni dziejów. Jako sprawni praktycy sztuki zniewalania społeczeństw, dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że popularności im roztrząsanie tych spraw nie przysporzy. To dlatego ich unikali, a nie dlatego, że chcieli je ukryć. Bo tzw żydowskie sprawy, były trudne i wtedy. Jako społeczeństwo nigdy bowiem dobrowolnie nie rozliczyliśmy się z przeszłością.
 
Przypominamy rozwrzeszczanego bachora, który nie chce iść do dentysty. A tu jeszcze i to nas czeka, że po dentyście trzeba będzie iść na szczepienie... Opór nie jest niezrozumiały. Trzeba go jednak przełamać. I już.
 
Całe to ględzenie o braku obiektywizmu i "fachowego" warsztatu historycznego" u Grossa służy tylko jednemu. ZABLOKOWANIU  bolesnej retrospekcji nad samym sobą, naszą kulturą, nad naszymi kryteriami moralnymi. 
 
Przecież tyle jest prac, bardzo "fachowych" i jak najbardziej "naukowych" o tych samych sprawach, których prawie nikt nie czyta. Przeciw nim jęki protestów nie są wznoszone, nie dlatego jednak, że spełniają te wszystkie wysokie wymagania co do sprawności warsztatu naukowego, stawiane dziś Grossowi, ale dlatego, że nie są popularne, że nie zmuszają masowego czytelnika do refleksji.
 
A książki Grossa robią to bardzo skutecznie. I chwała mu za to. Trzeba jednak podkreślić, że jego głos nie jest, nie był i nigdy nie miał zamiaru być, głosem sędziego nad narodem polskim. Jego jest przyczynkiem do dyskusji. Jej początkiem, zarzewiem. Przecież jednak, on sam, jednoosobowo,  tej dyskusji za nas nie zrobi. Musimy ją odbyć sami. Otwarcie i odważnie.
 
Przeczytać jego książki, przyjąć do świadomości opisane w nich problemy, to dopiero początek procesu, a nie cały proces.
 
Prawidłową reakcją na ksiązki Grossa, nie jest odpowiedź, jak do ankiety, zgadzam się, czy taż nie, z Grossem. Jedynie prawidłową reakcją jest postawa refleksji, chęć dokładnego rozpatrzenia tych spraw. Bez histerii, bez rozdzierania szat, bez Redut Ordona i Szańców. Szczera dyskusja. Tylko tyle i aż tyle.
 
Owanuta
O mnie Owanuta

Nutnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka