Owanuta Owanuta
761
BLOG

MATRIOSZKI

Owanuta Owanuta Polityka Obserwuj notkę 4

Bloger OLEG WALTER opublikował na Salonie ledwie dwie notki do tej pory. Ale już druga okazała się jego niezwykle cennym wkładem do czegoś tam. A może przyczynkiem do czegoś. Albo dobrym przykładem na..., o już wiem, na dominację myślenia hipotetycznego nad... Zresztą można by tak długo męczyć się i starać o trafny opis tego co mu się udało osiągnąć... Lepiej podjąć wyzwanie i choćby nieudolnie, ale kontynuować jego dzieło. Zawsze skory do podstawiania swojej żabiej nogi tam gdzie kują konie, podejmuje się tego zadania, nie dlatego żem najlepszy, ale dlatego, żem najbardziej gorliwy. Po mnie oby przyszli bardziej godni.

Oleg Walter napisał:

 

 

"Piotr Jaroszewicz posiadał dokumenty na temat Informacji Wojskowej i matrioszek. Materiały dotyczące ludzi, tworzących swego czasu warunki do rządzenia krajem.

 Matrioszki czyli podstawieni, Rosjanie wpadli na to, jak żył jeszcze Stalin. Podmieniano ludzi. W Rosji łatwo było rozejrzeć się za takimi, którzy nie mieli nic do stracenia i palili się do współpracy. Taki wybraniec miał do wyboru. Niebyt albo przygoda. Jaki związek z tym ma Radosław Sikorski? Czy Jacek Winkler zmarł w wyniku przyczyn naturalnych?***Czterech Polaków walczyło w Afganistanie w latach '80. Trzech z nich to korespondenci wojenni, fotografowie, operatorzy kamer. Radek Sikorski zdobył World Press Photo , Andrzej ( Andy ) Skrzypkowiak robił znakomite filmy wojenne dla CBS, Jacek Winkler fotografował zbrodnie żołnierzy rosyjskich na narodzie afgańskim. Jedynie Lech Zondek nie parał sie fotografowaniem. Był żołnierzem mudżahedinów. Z całej czwórki żyje tylko Radek Sikorski."   

 

Autor ma oczywiście rację. Sikorski rzeczywiście jest podstawiony. Uważny obserwator bez trudu zauważy na niektórych zdjęciach wyrażne niedoróbki. Ich pozostawienie nie powinno budzić zdziwienia, wszak kontrola jakości nigdy nie była najwyższym priorytetem w Kraju Rad.

 

Byłoby jednak jeszcze lepiej gdyby autor zechciał napisać całą prawdę o pewnym maleńkim miasteczku niedaleko Kujbyszewa, zasiedlonym w całości (jeśli nie liczyć obsługi i pracowników ochrony) sobowtórami Radosława Sikorskiego. Co charakterystyczne, ponieważ nie wiadomo z góry w którym momencie życia "orginału" zaistnieje konieczność dokonania szybkiej podmianki, sobowtóry te w ilości 648 są w różnym wieku, jeden starszy od drugiego, dokładnie o miesiąc. Na pobliskim, świetnie zamaskowanym pasie startowym w ciągłej gotowości do lotu, oczekują samoloty elitarnego 14 Półku Lotniczego im. Bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

 

Każdy zaś krok "naszego" ministra jest bez ustanku obserwowany wszystkowidzącymi oczyma satelitów serii Kosmos 238, a każde jego słowo rejestrowane przez nigdy niemęczące się uszy gorliwych szpiegów i donosicieli. I wystarczy jedna jego pomyłka, jedno odejście od zadanego skryptu, a już jeden, ze specjalnie przystosowanych do przewozu matrioszek samolotów SU-33, rusza w prawie trzygodzinną podróż do Warszawy, aby dostarczyć kolejną kopię Radosława. Tym razem, jak niezłomnie wierzy Imperium Zła, nareszcie udaną.

 

Co w tej całej historii jest najbardziej zatrważające to to, że ten program, wcielony w życie maniakalną przewrotnością Stalina, przetrwał wszystkie wstrząsy jakim Europa i świat zostały poddane w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Program nie tylko przetrwał śmierć Generallisimusa, upokorzenie Berii, porażkę Chruszczowa z Kennedym, pocałunki Breżniewa z Honekerem, Solidarność, Okrągły Stół, upadek ZSRR i Gorbaczowa, ale nawet rządy PiS-u i rozwiązanie WSI. Co nawiasem mówiąc świadczy dobitnie o tym, że te wszystkie "kamienie milowe" naszych najnowszych dziejów były aranżowane przez cynicznych funkcjonariuszy służb specjalnych. A rzekome zmiany, którymi tak epatują nas różnego rodzaju politycy i naiwni komentatorzy, nie sięgnęły dalej niż na grubość cebulowej łupinki, w głąb obmierzłego cielska starego UKŁADU.

 

Na dodatek, całkiem niedawno, niedaleko tzw Kaliningradu (naszego Królewca) Rosja utworzyła supertajną placówkę badawczą otoczoną 5-cio metrowym płotem z drobnookiej siatki zwieńczonej zwojami kolczastego drutu, w której na masową skalę zaczęto hodować nie tylko dorodne, dorosłe rydze, ale i młode rydzyki. Czy nie czas byśmy zapytali, po co?           

Owanuta
O mnie Owanuta

Nutnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka