Coraz trudniej przychodzi ignorować oczywistą prawdę o radykalnym islamie: jego wyznawcy chcą, byśmy i my zostali wyznawcami Allaha, byśmy wszyscy przyłączyli się do religii pokoju.
Na początek mułłom wystarczyłoby gdybyśmy uznali islam za religię pokoju. Żeby nam w tym pomóc i przełamać nasze opory, których trzeba przyznać jest coraz mniej, mułłowie i różni szejkowie, wysyłają już od lat swoich emisariuszy pokoju. Te gesty dobrej woli są jednak przyjmowaną z trudną do zrozumienia nieufnością. Coś nie zadziałało tak jak powinno, gdzieś powstał jakiś zator i proces akceptacji oczywistej prawdy o islamie, idzie opieszale. Wciąż jeszcze są ludzie, którzy wątpią, dzielą włos na czworo, kwestionują rzeczywistość, dyskutują i podważają...
I prawdę powiedziawszy nie bardzo wiadomo dlaczego. Być może o oporach Europy decydują jakieś przesądy i uprzedzenia rozmaitej natury. Choć mamy niezwykły zaszczyt i przywilej żyć w radosnych czasach, kiedy nasza zachodnia cywilizacja wreszcie śmiało wyzbywa się starych przsądów, nieuzasadnionego poczucia własnej wartości, dumy, czy też poczucia wyższości nad innymi, to wciąż jeszcze zdażają się ludzie, którzy żywią uprzedzenia. A to do innych ludzi, a to do innych niż chrześcijaństwo religii...Tak zwykłe brudne i nie do zaakceptowania, UPRZEDZENIA.
Czasem, nawet w mainstreamowych mediach można trafić na głosy krytykujące gesty dobrej woli czynione przez szahidów. Zdażają się nawet, choć trzeba przyznać nader rzadkie, głosy protestu przeciw bombom wybuchającym od czasu do czasu, to tu to tam. Tak jakby to bomby były ważne! Nie posłanie, które ze sobą niosą, ale same bomby!
Doprawdy, należy szczerze ubolewać, że jako cywilizacja, nie zdołaliśmy jeszcze całkowicie wyeliminować ze swego kręgu ludzi, którym zwykła bomba potrafi przesłonić manifestowaną przy jej pomocy miłość. A przecież ta miłość adresowana jest do nas. Do nas, jeszcze wciąż zagubionych i niewiernych. Ileż trzeba mieć w swoim sercu miłości, żeby poświęcić się dla zbawienia niewiernych. Tak pełni dobrej woli są wyznawcy islamu.Taka już to religia, taki to jej duch. Duch miłości i pokoju. Tolerancji i zrozumienia.
Ale my tego nie chcemy docenić. Wystarczy zajrzeć do dzisiejszych gazet, posłuchać radia, spojrzeć w Internet. Uważny i myślący konsument mediów, bez trudu zauważy, że są w nich dziś obecne prawie same nieprzychylene szlachetnemu dziełu męczenników w Oslo, komentarze. Świadczą już o tym same nagłówki: ZAMACH, TERROR, BOMBY, STRZAŁY ...
I ani razu nie pada słowo męczennik, szahid, pokój, miłość. Taka już jest ta nasza cywilizacja. Taki jej duch. Duch pełen nienawiści, nietolerancyjny, pyszny. Choć z drugiej strony można poczynić argument, że do jakiegoś stopnia jest to zrozumiałe, jeśli wziąść pod uwagę, że posłanie pokoju dotarło trochę niespodziewanie, niektórzy mogli się poczuć wytrąceni z równowagi, zwłaszcza tym głośnym KABUM, które z reguły się rozlega, kiedy posłanie pokoju dociera do adresata. Miejmy nadzieję, że media i ich pracownicy szybko powrócą do zdrowych zmysłów i odczytają posłanie dostarczone przez wysłanników islamu, tak jak ono zostało nadane: z miłością.
W końcu wyznawcy islamu nie chcą niczego złego, chcą tylko byśmy ich kochali, zaakceptowali. A jeśli im miłości odmawiamy, żebyśmy wszyscy wyzdychali w męczarniach. Najlepiej oddali nasze tępe łby pod rzeźnicki nóż. To nas dopiero nauczy miłości. Raz na zawsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)