Witryna Wirtualna Polska zamieściła
http://facet.wp.pl/gid,13479426,img,13479565,kat,84554,galeriazdjecie.html
w sobie właściwym cyklu "historia dla idiotów" serię fotek hitlerowskich dygnitarzy opatrzonych króciutkimi komentarzami. Wynika z nich, że Hitler jednak nas cenił. Prawie lubił. Okazało się, po tylu latach wprawdzie - lepiej jednak późno niż wcale - że Hitler zmienił swoje zdanie o Polakach. WP z lubością podaje cytaty z niemieckiego bandyty, mojące świadczyć o jego przyjaznych i pełnych respektu opiniach o Polakach. Wspomina nawet o dziwacznych tęsknotach niemieckiego drania do łączenia polskiej krwi z niemiecką w celu wyprodukowania optymalnego produktu... Ale nie zechciała Wanda Niemca.
Czytam i aż się skręcam w środku. Jak musimy się czuć zbici, by poszukiwać poprawy samopoczucia w "rewelacjach" o aprobacie arcyskurw*ysy*na dla naszych "cech rasowych". Jakże głęboko sięgają rany zadane nam w XX wieku! Jak trudne przed nami zadanie, by się z nimi uporać! Nie od dziś wiadomo, że ciężka trauma psychologiczna skutkuje wadami charakteru, powoduje zaburzenia osobowości. Te problemy z kolei utrudniają racjonalne postępowanie. Powodują autodestrukcyjne tendencje i inne poważne, a negatywne skutki.
Jeśli istnieje coś takiego jak dusza narodu. A chyba istnieje. To jako społeczeństwo, jako zbiorowość, wydajemy się demonstrować wyraźnie symptomy zaburzenia osobowości. Jak do tej pory nauka nie zna innego sposobu niż terapia, w zmaganiach z zaburzeniami tego rodzaju. Terapia w znacznej mierze opiera się na wydobywaniu na światło dzienne spraw głęboko ukrytych w podświadomości, gdzie skrycie, ale w znaczący sposób wpływały na problematyczne zachowania chorego. Dokonuje się tego na różne sposoby, ale sprowadza się to do jednego, rozwinięcia zdolności do autorefleksji, rozszerzenia pola świadomości kosztem podświadomości. Poznanie samego siebie przynosi ulgę i lepsze zrozumienie przyczyn kłopotliwych zachowań. A od tego już nieodległa droga do korekty i reformy postępowania.
Wiemy, że coś jest z nami nie tak, ale nie wiemy dokładnie dlaczego. Czujemy, że coś szwankuje, ale całkiem gubimy się kiedy przychodzi do wytłumaczenia tego przyczyn. Żyjemy w sposób daleki od naszych aspiracji i naszych możliwości. Godzimy się z tym w poczuciu bezradności. Akceptujemy niskie standardy, pozwalamy się poniewierać i wykorzystywać. Pokornie płacimy za gów*niany towar 3 - 4 razy więcej niż w innych krajach płacą za ten sam, ale w znacznie lepszej jakości i nie potrafimy zaprotestować.
Pozwalamy, by rządzili nami nieudolni pseudofachowcy i głupio wierzymy, że nie mamy innego wyjścia. Pozwalamy, by największą "zaletą" polityka była zdolność do prezentowania wymówek, zamiast zdolności do wprowadzania w życie planów i słusznych obietnic wyborczych. Mamy nawet nasze własne powiedzonko, które pozwala nam jakoś tam "oswoić" tego potwora. Mówimy autoironicznie, sarkazmem zakrywając ból: miało być tak pięknie, a wyszło tak jak zawsze...Ależ jak mamy dostać, kiedy nie jesteśmy gotowi pragnąć i marzyć? Nie macie boście nie prosili.
Zbliżają się wybory. Wolne wybory. Cholera jasna, WOLNE WYBORY! A na blogosferze mnożą się katastrofalne zapowiedzi i lęki. Kwitnie straszenie ich fałszowaniem i stanem wyjątkowym. Skrzykujemy się, by pilnować rzetelności wyborów, ale nie potrafiliśmy się skrzyknąć, by wprowadzić na listy wyborcze ludzi, którym ufamy. Na codzień polityką się zajmować nie chcemy, a w czasie wyborów dziwimy się, że jak zwykle nie mamy dobrego wyboru. Wolimy zrzędzić na złe rządy, niż brać odpowiedzialność za wybranie dobrych.
To są właśnie objawy zaburzeń osobowości, to są te kompleksy. Jaka na nie rada? Terapia, autorefleksja. I to przyjdzie, bo samo życie tego wymaga. To nie czas leczy rany. Leczenie leczy rany.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)