Resztę każdy zna.
Tak sięm mówiło w przedszkolu za moich czasów, kiedy ktoś " podsłuchowywał". I bylo oczywiste, że podsłuchowywac jest brzydko.
Było oczywiste, ponieważ... nie chce mi się tłumaczyć oczywistości. Kto tego nie rozumie, nie zrozumie też mojej argumentacji.
Ten oczywisty wgląd w treść etyczną "zakazu podsłuchiwania", dostępny rozumowi przedszkolaków, w późniejszych latach traci na oczywistości.
A podsłuchiwanie (a także wysłuchiwanie kto co podsłuchal) jest brzydkie w niemal każdym wypadku i dokładnie z takiego samego powodu jak w czasach przedszkolnych.
Jest brzydkie, ponieważ SZTUCZNIE GENERUJE ZBĘDNA KONFLIKTY, KTÓRYCH ŹRÓDŁO LEŻY WYŁĄCZNIE W SPOSOBIE POZYSKANIA INFORMACJI.
Przykłądowo, w przypadku "taśm Tuska" nagrane rozmowy zawierają WYŁĄCZNIE elementy, które mogą dyskredytować rozmówców.
[ Zauważcie Państwo, że jakoś nie ma nagrań banalnych. o pupie Maryny. Dziwne? Prawda? ]
Jest całkiem prawdopdobne, że na innych nagraniach, skasowanych jako nieinteresujące, zapisano rozmowy dające o podsłuchiwanych jak najlepsza świadectwo. Kto wie, że nie zawierały oczywistych dowodów, że rządzą nami prawdziwi mężowie stanu, gotowi oddać życie za Ojczyznę. Gdyby je opublikować, to, kto wie, czy ranking PO w społeczeństiwe nie osiągnął by 100%...
Ale takich nagrań OCZYWIŚCIE nie usłyszmy, ponieważ dysponujemy zapisami po ostrej, negatywnej selekcji. Celem ich poblikacji jest dyskredytacja rządu Tuska i PO a nie apologetyka. Tak wię, o ile było na nagraniach coś, co dawało jak najlepsze świadectwo podsluchiwanych, to zostało defaultowo wycięte.
Co więc, ( że uzyję coryllusowego chwytu) mamy?
Mamy odfiltorwane i wycięte z normalnej mowy wyłacznie bęknięcia, ciumkanie czkania i pierdzenia.
A może minister Sikorski zaintonował kiedyś, pod wpływem trunku i przypływu uczuć szlachetnych Rotę? I pieśń tą pociągneli do ostatniej zwrotki stołownicy? Może. Ale tego przecież nie usłyszmy.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)