1 obserwujący
14 notek
16k odsłon
  134   0

Wojna czyli anschluss

Czy rosyjski Goliat chce pełnowymiarowej wojny z ukraińskim Dawidem?

W obliczu paranoicznie przerażonych szykujacą się "nową" wojną rosyjsko-ukraińską czytelników tabloidów przekonywanych o jej nieuniknionym wybuchu "już wkrótce" pokusiłem się o kilka zimnorozsądkowych wniosków dotyczących sytuacji geopolitycznej na wschód od Polski.

Czy wojna rosyjsko-ukraińska ma sens? Przyłączenie ekonomiczne Donbasu dokonało sie bez wielkoskalowego konfliktu militarnego. Krym przeszedł w ręce Rosjan w "trybie anschlussu" a w małomiasteczkowym Kowlu, podobnie jak w innych miejscowosciach jedynym przejawem wojny są publicznie eksponowane portrety obrońców ojczyzny.

Na najbardziej znanym, lwowskim cmentarzu z celebrą pojawiło się kilkadziesiąt nagrobków poległych "za ojczyznę". Więcej konfliktu nie widać.

W ukraińskich mediach przebrzmiała już atmosfera bogoojczyźnianej wojny i zwykłego Ukraińca dzisiaj bardziej obchodzi czy kuzyn pracujący w Polsce przyśle jakąś kasę i czy to prawda, że polski ZUS będzie płacić Ukraińcom emerytury (będzie - bo taką umowę podpisał "Tygrys" Kosiniak-Kamysz).

Znajomy Ukrainiec, który przeniósł sie jednego dnia, nie zmieniajac miejsca zamieszkania z Ukrainy do Rosji, na moje pytanie "I co teraz?" odpowiada ze stoickim spokojem:

"Нитка.Те саме лайно. Доля нормальних людей нікого не хвилює."

Będzie nas okradał inny rząd, może mniej niż obecny? Ludziom, jak za komuny - jest wszystko jedno. To się nie zmienia - jeśli ci się nie podoba musisz wyjechać bo tutaj układ się nie zmieni. Władza, niezależnie od tego jak się nazywa zawsze kradnie, a normalny człowiek - jak u Majakowskiego - wciaż zerem. Po pomarańczowej rewolucji już nikt nie chce walczyć za Ukrainę. Bohaterów wybiorą i pokażą w telewizji. Media teraz rządzą.

Widzisz - mówi - u was był taki co obiecał ciepłą wodę w kranie, wyście go wyśmiali, ale u nas tej ciepłej wody nie ma...więc jak Putin da...to sam rozumiesz. Wojny nikt nie chce oprócz tych co na niej zarobią.

Poza tym, wiesz, u nas duże biznesy są rosyjskie albo niemieckie. Więc wojna będzie tam gdzie jeszcze coś można przejąć.

Takie podejście do konfliktu jest na wschodniej Ukrainie. Im bliżej Polski tym bardziej przeważa opinia - jak wojna to ucieczka do Polski i socjal "na uchodźcę" - bo taki będzie pożytek z wojny (status uchodźcy). Ciekaw jestem jak bedzie wówczas wyglądało poparcie dla rządzących w Polsce nieudaczników. Przyjęcie kilku milionów osób zdemoluje resztki gospodarki, ale - jeśli dojdzie do skutku to zdegenerowane państwo wydrukuje miliony PLN dla wsparcia...biznesu ratujacego uchodźców. Per saldo - najgorzej wyjdą na tym szeregowi podatnicy, którzy znowu będa zarabiać równowartość miski ryżu a hieny żerujące na ludzkim nieszczęściu zarobią kolejne miliony.

Tyle o ludziach, teraz polityka:

Nieoczywistą dla wielu, ale coraz bardziej widoczną staje się kwestia wojny...niemilitarnej. Korotczenko rozrysowujacy plany i kierunki uderzeń, masowo pokazywane zdjęcia i filmy pokazujące pociągi załadowane rosyjskimi czołgami - moga świadczyc o tym, że Putin chce kolejnego anschlussu bez użycia wojska. Zmuszony został do tego przez Londyn przy niewerbalnym sprzeciwie Niemiec - po wysłaniu na Ukrainę NLAW-ów rosyjskie czołgi zostały zdegradowane do celów ćwiczebnych ukraińskiej piechoty więc szansa na militarny sukces trochę wyblakła. Pozostaje więc Putinowi propaganda - napręży muskuły, Biden wyrazi "deep concern", Niemcy pogrożą instalacją wiatraków a Eurokołchoz...da pomoc finansową na wspomożenie zaanektowanych obszarów.

Tak będzie.

Tylko, na razie nie wiadomo jak daleko sięgnie Moskwa. Bo tym razem...może jeszcze nie do Berlina.


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale