Episkopat polski wydał list w 40 rocznicę nawiedzenia przez Jana Pawła II rzymskiej synagogi. Czytamy tam m.in.:
W swoim wystąpieniu papież radykalnie sprzeciwił się przedstawianiu Żydów jako "odrzuconych albo przeklętych". Przez ponad półtora tysiąca lat treści te, obecne w katolickim nauczaniu i błędnej interpretacji Pisma Świętego, kształtowały postawy chrześcijan, przyczyniając się do nienawiści, prześladowań i manifestacji antysemityzmu. Powinniśmy pamiętać, że Kościół katolicki stwierdza dziś jednoznacznie: Żydzi są nadal umiłowani przez Boga, który wezwał ich nieodwołalnym powołaniem. Bóg bowiem, wierny swym obietnicom, nie odwołał Pierwszego Przymierza. Izrael pozostaje nadal narodem wybranym[3].
https://episkopat.pl/doc/243987.List-Konferencji-Episkopatu-Polski-z-okazji-40-rocznicy-wizyty
A ja się pytam, czy można ochrzcić cały naród? Jan Chrzciciel nie chrzcił noworodków, ani dzieci, akt chrztu był związany z wyznaniem grzechów i wyrażeniem skruchy. Jezus przemawiał do ludzi i do każdego z osobna, nie chodził do urzędów i nie wygłaszał mów do cesarza. Nawrócić może się tylko człowiek, nie naród, nie państwo. Ochrzcić można tylko człowieka, nie naród, nie państwo. Kościołowi odbijają się czkawką czasy, w których wystarczyło ochrzcić władcę, żeby z miejsca wszyscy jego poddani stali się chrześcijanami. Potem się ich siłą zaprowadzało do chrzcielnicy. Naprodukowało się w ten sposób pierwszych metrykalnych chrześcijan, ci zaś naprodukowali następnych, i tak to się toczy do dzisiaj. Takie też nasze chrześcijaństwo: metrykalne, skupiające się na celebrowaniu rocznic wykorzystywanych do leniuchowania przed telewizorem i obżerania się. Czym to nas odróżnia od wyznawców innych religii?
Czy to ma sens: chrześcijanin, który przez całe życie krzywdził innych, na łożu śmierci uderzy się w piersi, dostanie rozgrzeszenie i wyląduje w niebie (daj mu Boże!), a przynajmniej ma na to szansę, a poganin, który żył w miarę poczciwie, pomagał jak mógł innym i nikogo nie krzywdził, już nie, a przynajmniej tak mówi św. Paweł, że nie za uczynki dostępuje się zbawienia, a za... no właśnie, za co? Za bezmyślne klepanie pacierzy? Nic dziwnego, że przekonywani o tym na każdej mszy rzekomi chrześcijanie już tylko na tym się skupiają. Matka Boska w objawieniu św. Faustyny powiedziała wszak, że wystarczy odmawiać modlitwę różańcową, żeby dostąpić zbawienia. Nic dziwnego, że zaroiło się w kościołach od dewotek i dewotów (tych pierwszych z jakichś powodów jest jednak więcej... widocznie kobiety mają większą tendencję do automatyzmu) klepiących różańce, a potem głosujących na faszystę i skrajnego antysemitę Grzegorza Brauna. Kim w czasach Jezusa byłby Grzegorz Braun? Jego uczniem? Uczniem żyda? No więc kim? Piłatem? A może byłby w tłumie tych, którzy krzyczeli: ukrzyżuj go!
Biada ci jednak, chrześcijaninie/katoliku, jeśli myślisz, że dzięki klepaniu pacierzy i głosowaniu na Grzegorza Brauna itp. dostąpisz zbawienia. Wszak to tacy jak on ukrzyżowali Jezusa. Antysemici.
Czyż chrześcijanie nie powinni nosić tych żydów na rękach za to, że dali im Zbawiciela? Wszak Jezus był żydem! Jego matka była żydówką! Jezus był obrzezany, a do lat 60 ub. w. katolicy świętowali Święto Obrzezania Pańskiego 1 stycznia... które nie wiem dlaczego od czasu reformy Pawał VI zostało przemianowane na Uroczystość Bożej Rodzicielki Maryi. Jak widać Kościół powstydził się pochodzenia Jezusa!
Metrykalni chrześcijanie obnoszący się ze swoim poczuciem duchowej wyższości nad innymi, bo za niemowlęcia ktoś im oblał głowę olejkiem eterycznym z flakonika, niech najpierw pomyślą o swoim nawróceniu, albo zbawieniu, skoro uważają, że nie ma ich już na co nawracać. Nie wystarczy kadzić przed ołtarzem i wołać "Panie, Panie!", żeby wejść do królestwa niebieskiego. Jak chrześcijanie zaczną prezentować coś więcej, wtedy żyd, muzułmanin czy niewierzący się przynajmniej zastanowią, czy jest się nad czym w ogóle zastanawiać. "Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?" Mt 5, 46-48
No bo czy to jest sprawiedliwe i ma jakiś sens? Komendant Auschwitz, de facto katolik, został wyspowiadany, dostał rozgrzeszenie, przyjął przed egzekucją komunię i ma szansę pójść do nieba, ale milion żydów, których wysłał do komór gazowych, już nie, bo to żydzi. Tak samo muzułmanie i inni. Bardzo wygodne takie chrześcijaństwo: uderzyć się w piersi stojąc pod stryczkiem i voila, zbawiony. Reszta to gazu, tj. piekła.
Dzięki przyrostowi ludności metrykalnych chrześcijan przybywa, ale chrześcijaństwa w tym jak na lekarstwo. Została tylko iluzja chrześcijaństwa, chrześcijaństwo ceremonialne, w którym iluzjoniści w sutannach odprawiają teatrzyk, żeby zebrać na tacę. A potem do Wiednia na panienki. Oczywiście, można by zapytać, czy kiedyś było inaczej? Rzecz w tym, że chrześcijaństwo nie jest tak naprawdę religią mas, dopiero z zalegalizowaniem jej w IV w. przez cesarza Konstantyna I Wielkiego się nią stało i z miejsca wczorajsi prześladowani chwycili za miecz i zamienili się miejscami z prześladowcami. Jezus został zdradzony po raz drugi. Judasz zasiadł na stolicy piotrowej.
...
zdjęcia: obraz Jana Matejko "Zaprowadzenie chrześcijaństwa"; pomnik cesarza Konstantyna I Wielkiego, pierwszego chrześcijańskiego (?) władcy, który zalegalizował chrześcijaństwo kończąc w ten sposób erę prześladowań i sam przyjął chrzest na łożu śmierci


Komentarze
Pokaż komentarze