Być może, zgodnie ze starą i słuszną zasadą "nie karmić trolli", nie powinienem tego konkretnego tekstu pisać, jednak ściska mnie coś w brzuchu, kiedy patrzę na tak niebywałą obłudę i próbę robienia ze mnie durnia. Przykro mi, może daję się podpuszczać, jednak myślę że nawet jeśli istotnie strzelam sobie w stopę, to jest to zaledwie draśnięcie, z którego można się szybko wylizać.
Wiemy już, że wrócił do świata żywych Janusz Palikot - pożal się Boże, poseł na Sejm Rzeczypospolitej. Zaczął z wykopem, wykpiwając na swoim blogu w pewnym szeroko znanym serwisie wywiad, jaki Igor Janke przeprowadził z Jarosławem Kaczyńskim. Nie powstrzymał się tam od charakterystycznych dla niego przejawów chamstwa, "straszenia" powrotem IV RP (udowadniając przy tym, że nie rozumie - lub świetnie rozumie i koszmarnie się tego boi - czym ta IV RP miała być), osobistych wycieczek pod adresem premiera Kaczyńskiego i innych, właściwych mu "narzędzi". Fakt, że został ostro zrugany w komentarzach, z jednej strony mnie cieszy, a z drugiej nieco konfunduje. Przyznaję, że sam również się tam wpisałem i dopiero poniewczasie zrozumiałem, że tym samym nakarmiłem wyjątkowo obrzydliwego i odrażającego trolla...
Dziś natomiast Janusz Palikot spotkał się z Bronisławem Komorowskim w muzeum w Romanowie na Podlasiu. Marszałek piał z zachwytu, że Palikot wreszcie posłuchał dobrych rad i się ostrzygł, dodatkowo ubogacił swój image, zakładając grube okulary. Janusz, to ty? - miał zapytać Komorowski. Rzeczywiście, metamorfoza całkowita! To coś jak Superman a rebours - tamten zdejmował okulary i już nawet najbliżsi nie mogli w nim poznać Clarka Kenta.
Natomiast w TVN24 Palikot ogłosił, że
- Janusz Palikot, którego państwo znacie, zginął z Lechem Kaczyńskim 10 kwietnia .
To jest właśnie, drodzy Państwo, podręcznikowy wręcz przykład robienia z człowieka idioty. W odstępie kilkunastu godzin ten sam człowiek najpierw obrzuca wyzwiskami i obraża kandydata na prezydenta, aby zaraz później z kamienną twarzą stwierdzić, że od ponad miesiąca jest zupełnie inną osobą, która odcina się od swoich dawnych zachowań. Czy pan Palikot naprawdę uważa Polaków za bandę idiotów? Nie oczekuję z jego ust ani jednego słowa prawdy, bo przyzwyczaił nas już do szumnie ogłaszanych "zmian wizerunku" i "przemian wewnętrznych", a po każdym takim ogłoszeniu błyskawicznie wpełzał w starą skórę i udawał, że nie robi nic nadzwyczajnego. Pamiętają może Państwo, że to Janusz Palikot demonstracyjnie zakładał koszulki z napisami "Byłem w SLD" i "Jestem gejem" (swoją drogą ciekawe, że nawet on przynależność do tej konkretnej partii postawił obok dewiacji seksualnej)?
Palikot już zapowiedział, że ma zamiar aktywnie włączyć się w kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego. Jeżeli zrobi to w normalny dla siebie sposób - bo w żadne jego deklaracje zmiany nie wierzę, mógłby tylko nie wycierać sobie gęby zmarłym Prezydentem - to możemy być w miarę spokojni o wynik wyborów; lepszej antyreklamy PO zafundować sobie nie mogła. I jeżeli ja strzelam sobie w stopę pisząc ten tekst, to jest to strzał co najwyżej z pistoletu na kulki; Platforma natomiast, wypuszczając Palikota z klatki, postrzeliła się z izraelskiego cudeńka znanego pod nazwą Desert Eagle, według wielu największego potwora wśród pistoletów. Być może zdążą zatamować krwotok, choć urwanej stopy raczej z powrotem nie przyszyją... I jeżeli będą próbowali na niej iść, może to bardzo szybko skończyć się wielkim i głośnym upadkiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)