87 obserwujących
541 notek
595k odsłon
  443   0

Prof. dr hab. Juliusz Gardawski: Związki – odnowa albo śmierć

Wróćmy do związków zawodowych. O jakich przyczynach systemowych ich słabości możemy mówić?

J. G.: Przede wszystkim związki realizują model, który w polskim kontekście politycznym i kulturowym utrudnia reprezentację interesów pracowniczych i daje dobry pretekst własności prywatnej, żeby legitymizować niedopuszczanie związków do działania w jej przedsiębiorstwach. Pluralizm naszych związków ma charakter partykularno-konfliktowy. Wprawdzie w większości przedsiębiorstw o kilku związkach relacje między nimi są harmonijne, jednak w naszych warunkach zawsze pojawia się ryzyko konfliktu, a także zarząd może bez trudu założyć własne związki, tzw. żółte. Przy tworzeniu związków w dużych zakładach pracy istnieje z kolei ryzyko, że powstanie kilka osobnych struktur, z którymi trzeba będzie prowadzić stałe negocjacje. Pojawia się też efekt oligarchizacji, zamykania się związków, liderzy nie są zainteresowani nadmiernym napływem nowych członków, bo to mogłoby zmieść przy okazji wyborów dotychczasowy zarząd.

Ale nie należy przesadzać z negatywnym zasięgiem samych konfliktów międzyzwiązkowych. Z naszych badań w 2007 r. wynikało, iż tylko 20,1% pracowników w zakładach uzwiązkowionych mówiło, że związki są u nich skonfliktowane.

Przy wszystkich ujemnych stronach związków zawodowych chcę mocno podkreślić, że istnieje silna korelacja między obecnością w zakładach pracy i w segmentach rynku związków zawodowych a postawą fair play zarządów wobec pracowników. Tam, gdzie związków nie ma, sytuacja pracowników jest, ich zdaniem, wyraźnie gorsza.

W wywiadzie dla pisma „Kontakt” stwierdził Pan, że związki zawodowe są traktowane przez większość swoich członków jako „ubezpieczenie od zwolnienia z pracy”.

J. G.: W części układów zbiorowych pracy jest zapis, iż w przypadku zwolnień grupowych należy chronić starych, doświadczonych pracowników. Nikt wprost nie pisze, że chodzi o związkowców, ale również ten motyw brany jest pod uwagę. W tej sytuacji pojawia się tendencja traktowania młodszych pracowników jako tych, którzy w przypadku zwolnień pierwsi wyjdą za bramę. Starsi pracownicy należący do związków są też lepiej chronieni, gdyż przez lata płacili składki, co powoduje dodatkowe zobowiązania ze strony liderów związkowych. W rezultacie związki są mniej atrakcyjne dla młodych, stąd, między innymi, uzwiązkowienie w tej grupie wiekowej jest niższe.

Uprzedził Pan kwestię, którą chciałem poruszyć: związki zawodowe a młodzi ludzie. To chyba jedno z najważniejszych zadań do odrobienia przez związki.

J. G.: Zarówno w „Solidarności”, jak i w OPZZ działają dziś komisje młodych. Powoływane są komórki organizacyjne zajmujące się młodzieżą. W kręgu kierownictw związków pojawiają się młodsi ludzie, wrażliwi na problemy swojego pokolenia. Aktywność młodych w związkach wiąże się z innym rozumieniem tożsamości tej instytucji. Częściej od starszych uważają, że związki powinny podejmować rolę nie tylko ochrony swoich członków, lecz także ruchu społecznego. W OPZZ był taki moment, że próbowano wspierać ruch kobiecy. Istotne jest także, iż młodsi liderzy chcą, by ich organizacje otwierały się na osoby, które są poza związkami zawodowymi, broniły interesów młodzieży zatrudnionej na „umowach śmieciowych”. To zagadnienie zostało mocno nagłośnione przez związki, także z tego powodu, że pracownicy na kontraktach czasowych, umowach o dzieło itp. nie wstępują do związków.

A kim jest „przeciętny związkowiec” w Polsce?

J. G.: Nie jest to proste do ustalenia, bowiem w różnych segmentach rynku pracy związkowcy mają odmienne cechy. W dużych firmach publicznych do związków należą pracownicy starsi, o wyższej pozycji zawodowej, lepiej zarabiający. Jeśli w dużych firmach prywatnych polskich są związki, to ich członkowie są starsi, ale mają niższy status zawodowy. W firmach zagranicznych związkowcami są pracownicy młodsi, o wyższym poziomie wykształcenia niż przeciętna w zakładzie.

Związki zawodowe mają cechę organizacji obywatelskich. Przy bardzo podobnych poglądach na gospodarkę i ład polityczny utrzymuje się odrębność w kwestiach światopoglądowych, ideologicznych, także na skali prawica-lewica. Członek OPZZ częściej powie, że jest po lewej, członek „Solidarności”, że jest po prawej. Z kolei w kwestii odniesienia do socjalizmu wśród członków „Solidarności” nostalgia pojawia się rzadko, wśród członków OPZZ częściej. W przypadku religii wśród działaczy OPZZ większy jest odsetek „raczej wierzących”, gdy w „Solidarności” mamy wyższy odsetek „zdecydowanie wierzących”. Choć, w sumie, około 95 proc. wszystkich badanych związkowców określa się jako wierzący.

W jakimś stopniu widać to po różnicach między prasą związkową. „Tygodnik Solidarność” zdecydowanie bardziej kojarzy się z modelem prawicowościa la III RP: czy to przez podejście do religii katolickiej, tożsamości historycznej Polaków, czy przez utożsamienie lewicy z PRL i pewien sentyment do „prawdziwego” liberalizmu gospodarczego.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale