Rosjanie (niejaki Smirnow, nomen omen) twierdzą, że nawet gdyby na wieży kontrolnej na Siewiernym siedział szympans to nie mogłoby to byc przyczyną katastrofy - i nie ma powodu by mu nie wierzyć, on jest tam na miejscu i najpewniej ma sprawdzone informacje. Problem w tym, że nie siedziały tam szympansy a ludzie - dwóch lub trzech - i katastrofa się wydarzyła.
Wnioski?
Jedyny, jaki mi się nasuwa to ten, że może Rosjanie powinni ma wieżach kontrolnych swoich lotnisk wojskowych sadzac szympansy zamiast ludzi. Byloby bezpieczniej, a i taniej zapewne, podejrzewam.
Myślę, że kontrolerzy, którzy 10 kwietnia 2010 roku pełnili sluzbę na wiezy kontroli lotów smoleńskiego lotniska północnego powinni panu Smirnowowi co rychlej serdecznie "podziękować" za jego wypowiedź. Tym bardziej, że podobno, cytaując Pawła Plusnina: "robili wszystko, by ich uratować".
Tak by przynajmniej nakazywał oficerski honor...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)