Wolałbym , by tacy blogerzy jak bloger Warzecha , nie tłumaczył mi po swojemy wystapienia premiera Tuska , być może owemu Panu wydaje się , że jest jedynym , który je słuchał i natychmiast poczuł nieodpartą chęć ,po swojemu owe wystąpienie objaśnić salonowym " głupkom".
Otóż , uważam ,że wystąpienie premiera był niezwykle wyważone i jasno precyzowało stanowisko polskiego rządu w sprawie raportu MAK jak i samych przyczyn katastrofy , co do tego nie ma żadnych watpliwości. Faktom co do tego , kto z polskiej strony doprowadził do katastrofy , nie można zaprzeczać , bo nie można zaklinać rzeczywistości .To , że Rosjanie uznali błędne działania kontrolerów lotu i braki w wyposażeniu samego lotniska za mało ważne , to błąd oczywisty i nie obroni się przed żadnym arbitrażem , ale w tym wszystkim nie można pod żadnym pozorem doszukiwać się spisku i zamachu , jak chciałoby część polityków czy komentatorów politycznych.
Zdaje sobie sprawe , że dla części osób , choćby w tym salonie , każda inna interpretacja zdarzeń niż ta potwierdzająca teorię spiskową , będzie wrogo przyjęta, bo my Polacy mamy już taka naturę , że nie lubimy gdy prawdzie trzeba spojrzeć w oczy , ale zaprzeczać jej w tym przypadku , to tak jakby odwrócić badania Kopernika i dla własnej interpretacji zjawisk na niebie , powiedzieć , że to Słonce krąży wkoło Ziemi .
Tak jest , podobało mi się wystąpienie premiera , mówiąc o niedoskonałości raportu MAK , unikał kontrowersyjnych słów , bo jako premier rządu polskiego i mąż stanu wie , co to jest racja stanu i że to ona jest najważniejsza , nawet w tak dramatyczej sytuacji.
Polska racja stanu , a nie czyjeś pobożne życzenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)