W Prawie i Sprawiedliwości , życie polityczne polityków można podzielić na , to przed raportem MAK i , to po jego raporcie.
Przed raportem przynajmniej części politykom PiS wydawało się , że są jasno ustawieni w drabince partyjnej , choć może zbyt mało widoczni , ale dawało Im to poczucie pewności znalezienia sie na czołówkach list wyborczych , stąd ta grupa , nazwijmy Ich , "zbłąkane dusze , ale nawrócone " ,nagle po raporcie MAK , przystąpiła do ofensywy politycznej . Druga grupa , nazwijmy Ich " przybocznymi druchami prezesa" , zasiadła na laurach , uczestnicząca w rocznicowych tzw. " miesięcznicach ", uznawała , że nic Jej nie zagraża i specjalnie nie uaktywniała sie w mediach . Innymi słowy podniosła atmosfera wkoło katastrofy smoleńskiej powoli zaczęła wymęczać nie tylko już samo społeczeństwo , ale i samych polityków PiS i na nic zdawały się działania takich aktywistów jak np. bloger Sakiewicz czy bloger Warzecha , poderwania ludzi wiecej ,Oni sami zarzucili sobie chęć przejęcia na własność tzw. "grzałki" z 10 każdego miesiąca. Wszyscy czekali na raport końcowy MAK.
Ten dzień nadszedł i stał się datą rozpoczęcia " walki buldogów pod dywanem" , bo zaraz tego samego dnia po opublikowaniu raportu MAK , do akcji wkraczają politycy PiS , najmocniej uderza posłanka Kempa ,mówiąc , że oto Rosjanie "strzelają gen Błasikowi z pistoletu w tył głowy", czytaj - drugi Katyń , zaraz potem , byle szybciej, byle głośniej , byle okrutniej pozostali "aktorzy " tego teatru starają się prześcigać w słownym " dogadzaniu " swojemu prezesowi , łamiąc wszelkie zasady prawdomówności i uczciwości .Stają się tak dalece zapalczywi , że aż niewiarygodni i jakby tego wszystkiego było mało, tu pojawia się kolejna " bomba" propagandowa w osobie męża Marty Kaczyńskiej , On to mec. Dubieniecki , posuwa sie jeszcze dalej , oświadcza , że wiele przesłanek wskazuje na celowe działanie Rosjan , więc na zamach. To mówi , człowiek wydaje się wykształcony , w sytuacji w której nawet teorie posła Maciarewicza bledną , a wszelkie badania eksperdzkie jasno taki stan rzeczy wykluczyły.
Lecz nic nie dzieje się bez przypadku , jako , że każde działanie ma doprowadzić do osiągnięcia określonego celu tak i w tych przypadkach sprawa jest nadto prosta , otóz pomimo całej akcji organizowanej wkoło obchodów rocznicowych , pomimo wielkiego żalu i współczucia dla rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej , poparcie dla PiS nie ruszyło ani w ząb do góry , oscyluje na granicy +- 25% , a to oznacza , że zabraknie miejsc dla wielu polityków PiS na ew. listach wyborczych do Sejmu przyszłej kadencji , miejsca od prezesa dostana tylko Ci z Nich , którzy będą najbardziej wierni z wiernych , czyli Ci z "teatru" i być może Pan Dubieniecki , dla którego bycie posłem , będzie być może ucieczką do przodu przed prawem , bo z tego co powszechnie wiadomo , to prokuratura prowadzi dochodzenie przeciwko Niemu , jego ojcu i ich kancelarii adwokackiej - chodzi o jakieś dziwne pieniądze.
Zatem walka " buldogów pod dywanem " o miejsce blisko prezesa zaczęła się, będzie przybierać na sile , z niewyczerpanym potokiem kalumni i wyrażeń , których nie zna jeszcze jezyk polski , do wyborów , a potem , potem PiS znowu w opozycji . ale juz dużo słabszy , będzie miast pomagać , bo niby dlaczego ma to robić , będzie obrzydzac nam ten kraj , bo przecież wszyscy Ci , którzy nie będą głosowali na PiS , nie będą " prawdziwymi Polakami" , znaczy to nie Ich miejsce.Tylko Polski żal .
PS. Ta notka nie nadaję się na SG , bo nie jest w nurcie .


Komentarze
Pokaż komentarze (8)