Zaszczyt spotkał, nas – Polaków,
Największy nad zaszczytami,
Wszyscy pieją, wiwatują,
Czekali na to latami,
Ot do naszego miasteczka,
Przez wszystkie graniczne stepy,
Na swym koniu dzielnie zmierza,
Przez Europę całą leci,
Szeryf z gwiazdą na koszuli,
Prawy mąż i sprawiedliwy,
Ten co porządku pilnuje,
Na tym świecie pełnym krzywdy,
Już wieszają transparenty,
Już kowboje myją klacze,
Przecież jedzie wielki szeryf,
Godnie przyjąć trzeba raczej,
No i nadszedł dzień wizyty,
Wjechał, aż się zakurzyło,
Szeryf spojrzał dookoła,
Uśmiechnął się, było miło,
Tu poklepał, tu pochwalił,
Tu powiedział: „bądźcie zdrowi”
I jak Wayne wsiadł na rumaka,
I pognał ku zachodowi…


Komentarze
Pokaż komentarze