„Rosyjskie agencje podały, że Trybunał w Strasburgu orzekł, że Rosja musi zapłacić biznesmenowi odszkodowanie w wysokości 10 tys. euro i wyrównać koszty sądowe w wysokości 14,5 tys. euro.
Trybunał orzekł, że władze rosyjskie dopuściły się poważnego naruszenia praw Chodorkowskiego, niemniej nie uznał jego procesu za umotywowany politycznie.”
Czytając ten fragment najnowszego newsa na jednym z portali internetowych nie można nie zadać sobie jednego pytania. Skoro cały świat wie (domniemywa), że sprawa Chodorkowskiego jest polityczna. Od początku takowa była. To czemu Trybunał nie dopatrzył się w tym niczego politycznego. Czemu wszelkie oczywistości, są oczywiste, tylko dla obserwatorów stojących z boku (trybunał tez wprawdzie powinien być takim obserwatorem), a dla bezpośrednio zainteresowanych oczywiście już nie? Ale sprawiedliwości stało się zadość. Możemy już z dumą pojrzeć w lustro. Nie mamy sobie nic do zarzucenia.
Inną sprawą jest niecałe 25 tysięcy euro odszkodowania. Bardzo poważna suma. Zwłaszcza dla kogoś, kto stracił miliardy… ale czego się nie robi w imię partii matki… Z tym poważnym naruszeniem praw też trochę chyba się zagalopowali. Słyszał ktos kiedyś o prawach jednostki za wschodnią granicą?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)