Prokurator Przybył żyje, nawet dobrze się czuje-już udziela wywiadów. Ktoś się połapał i doszedł do wniosku, że po takiej "tragedii" i "próbie samobójczej" wyjście ze szpitala po jednej dobie źle będzie wyglądać i postanowiono, że jeszcze parę dni poleży. Potem tournee po mediach a'la Boniecki, zobaczymy prokuratora u Lisa, Moniki, i może potem u Kuby.
Nie mam wątpliwości, że zabić się nie chciał. Gdyby było inaczej zrobiłby to skutecznie. Teraz powinien zostać zwolniony ze służby-brak przydatności. Pozwolenie na posiadanie broń też należy jemu cofnąć-w myśl nowej ustawy o broni-jest niebezpiecznym dla siebie, bądź otoczenia.
Wychodzi na to, że wyczyn prokuratora jest jego udziałem/ głosem w dyskusji na temat sensu istnienia prokuratury wojskowej i jest zdecydowanie na "tak".
Wczoraj zupełnie niezauważenie przemknął wywiad z Dukaczewskim w radiu tok fm. Stawił się on szybko i mimo przekręcania nazwiska prokuratora, mówił o czystości jego zamiarów i wielkiej fachowości. Dukaczewski zdecydowanie opowiedział się za racją bytu pokuratury wojskowej-kto będzie zajmował się nietrzeźwymi kierowcami żołnierzami, pytał. Twierdzi, że tylko prokuratorzy wojskowi znają specyfikę życia wojskowego i są w stanie panować nad śledztwami w armii. Kolejni, którzy zdaniem Dukaczewskiego mają tajemną wiedzę na wyłączność, i nie można się bez nich obejść.
Jeśli chodzi o mnie to decydyjącym argumentem za likwidacją wojskowej prokuratury jest bezwarunkowe poparcie jej istnienia ze strony ostatniego dowódcy WSI, kursanta GRU, oficera "Speedy" z rezydentury "Kolumb".



Komentarze
Pokaż komentarze (7)