Coraz więcej faktów zaczyna świadczyć o tym, iż prok. Przybył nie zamierzał się zabić, a jedynie szło jemu o odpowiednie zaakcentowanie swioch racji.
Czyli jest jeszcze jeden aspekt jego czynu/ wyczynu, na który warto zwrócić uwagę- Przybył przeciera drogę dla wszystkich tych, którzy mają problemy w pracy i potrzebują radykalnego środka aby poczynić próbę zmiany swego położenia, lub choćby na krótko skupić na sobie uwagę.
W najbliższym czasie tego "narzędzia zarządzania kryzysem", roboczo nazwanego "na Przybyła" mogą użyć następujące osoby:
Parulski, Seremet, Arłukowicz
nieco póżniej:
Rostowski, Nowak, Smuda, nawet Pawlak (wyjście z koalicji)
Interesujące zastosowanie tej techniki, a nawet jej rozwinięcie widziałbym w przypadku Palikota.
Oczywiście liczy się "efekt świeżości", czyli skuteczność środka jest uzależniona od funkcji czasu, ale to już Tymochowicz, czy Santorski będą wiedzieć lepiej.



Komentarze
Pokaż komentarze