9 obserwujących
211 notek
141k odsłon
583 odsłony

plany miejscowe i wuzetki, a czynnik ludzki...

Wykop Skomentuj27

Wczorajsze zatrzymanie burmistrza Włoch na okoliczność przyjęcia łapówki, tytułem wytworzenia korzystnych warunków zabudowy na określonym terenie, zdaje się otwierać zagadnienie funkcjonowania decyzji administracyjnej-WZ.

Jak wiadomo mamy do czynienia, z ugruntowanym poglądem, iż WZ są procedurą korupcjogenną. Jest to, oczywiście prawda. Decyzja WZ jest uznaniowa, zainteresowanemu nie są znane przesłanki jakimi urząd się kieruje-nie uczestniczy on w procesie decyzyjnym. Owszem istnieją ogólne zapisy prawa budowlanego, kwestia zabudowy sąsiedniej nieruchomości, itp.

Jednak, możliwym (nawet często) jest, aby na przestrzeni czasu (WZ jest ważny ½ roku) na ten sam kawałek ziemi otrzymać różne WZ.

Moim zdaniem olbrzymia większość warszawskiej mieszkaniówki funkcjonuje na łapówkach- dość popatrzeć gdzie, i jak się buduje, inwestor nie ma obowiązku zatroszczenia się o infrastrukturę komunikacyjną, czy ład urbanistyczny.

Jako idealnie antykorupcyjne rozwiązanie widzi się powstanie miejscowych planów zagospodarowania.

Nic bardziej mylnego. Dwa zasadnicze powody.

1.

Plan zagospodarowania jest aktem prawa miejscowego- uchwałą gremium samorządowego, i jako taki, może zostać, inną uchwałą zmieniony, lub już na początku odpowiednio, „pod człowieka skalibrowany”. Oczywiście nie jest to proces łatwy, i szybki, ale do wykonania.

2.

Miejscowe plany zagospodarowania, to w rzeczywistości opisy tego co, i pod jakimi warunkami, na danym terenie można pobudować- jaki rodzaj zabudowy, jakie parametry infrastruktury, itp. Wszystko jest napisane językiem urzędowo-branżowym, zasadniczo dla normalnego człowieka jest to mało zrozumiałe.

I tu, przechodzimy do sedna problemu- słownictwo, i zwroty zapisane w planach zagospodarowania są tak „zmiksowane”, aby stworzyć pojęciowy mętlik. Nikomu nie polecam podejmowania decyzji z planów, czytanych „na własną rękę”.

Mimo, iż od ponad 25-ciu lat, zawodowo zajmuję się budownictwem, nigdy nie podejmuję się samemu interpretować tego co w planach stoi. Mało tego, nie ma sensu pytać znawców (architekci), którzy działają zawodowo na terenie innym niż ten, na którym dany samorząd plan ustanowił. Jest tak, dlatego, że ci ludzie funkcjonują w komitywach, i klikach, z tymi, którzy te plany napisali, i tymi, którzy je interpretują. Bowiem trafna interpretacja takiego planu to wiedza tajemna, i nikt za darmo tym się nie dzieli. Dlatego w każdej gminie jest kilku załatwiaczy pozwoleń na budowę- ludzi, którzy mają tam rodzinę, albo sami tam pracowali, i to przez nich ruch pozwoleń ba budowę, czy odbiory w nadzorze są kanalizowane.

Podam przykład. W planie stoi, że teren jest przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną i „usługi nieuciążliwe”. Proszę podać definicję, i zakres „usług nieuciążliwych”, oraz mieć świadomość, iż kwalifikowanie usługi, jako nie uciążliwej do pozwolenia na budowę dla sąsiada należeć będzie do urzędnika w gminie, czy powiecie.

Takich niespodzianek jest w planach mnóstwo, a wydawanie decyzji adm.- pozwolenie na budowę, to jest ich interpretacja, czyli czytanie wiedzy tajemnej…

Jak widać, plan zagospodarowania problemu korupcji nie eliminuje, ponieważ może być prawie dowolnie układany, lub deformowany.

Czyli wracamy, do „czynnika ludzkiego”…


Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka