Państwowa Komisja Wyborcza miała za zadanie sprawnie i bez zakłóceń policzyć oddane w pierwszej turze głosy. Nikt nie ma wątpliwości, że z tego zadania się nie wywiązała. (…) Polska demokracja jest silna, stabilna i niezagrożona.
Powyższy cytat wbrew pozorom pochodzi z jednego źródła. Obie opinie wygłosiła Ewa Kopacz w swoim wczorajszym orędziu do elektoratu Platformy Obywatelskiej. Wykropkowana wypowiedź dotyczyła działań opozycji, kwestionującej wyniki wyborów więc specjalnie jej nie przytoczyłem aby nie być posądzonym o udział grze wyborczej rządzącej formacji.
Problem z ostatnimi wyborami, polegał jednak nie tylko na nieumiejętnym liczeniu głosów przez PKW. Swoją drogą, to Ewa Kopacz użyła chyba tylko skrótu myślowego, bo przecież Państwowa Komisja Wyborcza głosów nie liczy, robią to członkowie obwodowych komisji wyborczych i to właśnie na tym poziomie pojawiły się największe kłopoty i kontrowersje związane z przebiegiem wyborów samorządowych. Marnie to wyglądało także na poziomie gminnych komisji wyborczych, gdzie problemem była m.in. właściwa obsługa drukarek, co skutkowało przekazaniem wyborcom niekompletnych kart do głosowania (kart w formie książeczki).
PKW odpowiada za organizację wyborów i to tutaj poległa z kretesem. Warto przytoczyć kilka z obowiązków PKW, do których ta podeszła sobie nadzwyczaj lekko:
- ustalanie wzorów urzędowych formularzy oraz druków wyborczych, a także wzorów pieczęci organów wyborczych niższego stopnia. Czyli słynna książeczka, model karty do głosowania testowany w wyborach do Parlamentu Europejskiego na Mazowszu, gdzie oddano największą ilość głosów nieważnych. Wnioski wyciągnięte przez PKW z tej wpadki były zdumiewające: książeczka w trudniejszych do organizacji wyborach do samorządu będzie obowiązywać w całej Polsce! Skutek: ogromna liczba głosów nieważnych tym razem już w skali całego kraju i wypaczona wola wyborców. Polska demokracja jest silna, stabilna i niezagrożona.
- ustalanie i ogłaszanie wyników głosowania i wyników wyborów w zakresie określonym przepisami szczególnymi kodeksu. Ten aspekt ostatnich wyborów był najbardziej kabaretowy. Członkowie PKW podawali wyniki z komisji, które nie przesyłały żadnych protokołów, mylili się w liczbie przyznanych mandatów a wisienką na torcie było stwierdzenie sędziego Jaworskiego, że zbiorczych wyników procentowych dla każdego z komitetów nie poda, gdyż „PKW nie przygotowała takich danych, bo jest ich ogrom”. Skutek: wątpliwości, co do wiarygodności danych podawanych przez Państwową Komisję Wyborczą. Ale… Polska demokracja jest silna, stabilna i niezagrożona.
- prowadzenie i wspieranie działań informacyjnych zwiększających wiedzę obywateli na temat prawa wyborczego, w szczególności zasad głosowania.Film instruktażowy był na takim poziomie merytoryki, że gdybym go obejrzał przed wyborami, to też pewnie bym oddał nieważny głos. Jakieś kartki, których wygląd nijak miał się do tego co widzieliśmy w poszczególnych komisjach wyborczych i komunikat lektora dotyczący wprawdzie sposobu głosowania ale na pewno nie w wyborach samorządowych AD 2014 w Polsce. O innych działaniach informacyjnych nie słyszałem. Skutek: wprowadzenie wyborców w błąd i wypaczenie wyników ponieważ ten punkt jest ściśle związany z pierwszym przeze mnie przytoczonym. Myli się jednak ten, kto uważa, że zniekształcenie wyników głosowania jest powodem krytyki stanu polskiej demokracji, bo tak, czy siak jest ona silna, stabilna i niezagrożona.
Powyższe kompromitacje zestawione z kompletnie nietrafionymi wynikami wiarygodnych pod każdą inną szerokością geograficzną sondaży exit poll, dają obraz rozpaczliwy.
Jednak dla Premiera Polski, nieudolność organu stojącego na straży demokracji, udowadnia jej dobry stan zaś masowy udział w drugich turach wyborów, będzie ostatecznym potwierdzeniem, że nie idziemy w stronę Białorusi. Tak jakby druga tura unieważniła to, co stało się 16 listopada i rozwiała obawy o to, czy wyłonione władze mają w ogóle demokratyczny mandat do jej sprawowania. Zresztą jeśli okaże się, że można wyłonić w drugiej turze wyborów zwycięzców bez kontrowersji towarzyszących przy okazji ostatniej farsy, będzie to koronny argument za powtórzeniem wyborów np. do rad gmin i sejmików wojewódzkich.


Komentarze
Pokaż komentarze