Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
20 obserwujących
130 notek
237k odsłon
  1284   0

Prawda o "ataku na studio TVP" w 2003 roku - oczami Tomaszowianina


"Prawie dwadzieścia lat temu do studia TVP wtargnął uzbrojony człowiek, który domagał się wejścia na antenę."

Tak rozpoczyna się artykuł umieszczony na topie strony głównej portalu Wirtualna Polska. Chodzi o mieszkańca Tomaszowa Mazowieckiego Adriana M. Nie wiem jak nazywa się antynagroda dla najbardziej kłamliwego i propagandowego artykułu roku, ale to coś, co popełniała WP ma na jej zdobycie ogromna szansę.

Mieszkałem w Tomaszowie Mazowieckim od urodzenia do ślubu, czyli ponad 40 lat. Mieszkałem tam także w roku 2003, kiedy te wydarzenia miały miejsce. Porównajmy propagandówkę Przemka Guldy z tym, jak wyglądało to w rzeczywistości. 


"Jest lato 2003 roku. Polska przeżywa dość stabilny okres, choć wyraźnie czuć już narastające napięcie. Nie brakuje takich, którym nie podoba się, że władza jest w rękach postkomunistycznej lewicy, a najwyższe stanowiska zajmują politycy znani z czasów PRL-u: prezydentem jest Aleksander Kwaśniewski, na czele rządu stoi Leszek Miller. A wybory dopiero za dwa lata."

Po prostu cudownie! Żadnych problemów. No, prawie żadnych - niektórym warchołom władza się nie podoba. Ani słowa o tym, że w latach 2003 - 2004 bezrobocie w Polsce przekroczyło 20% i był to absolutny rekord w historii III RP. Ani słowa o tym, że bezrobocie nie rozkłada się równo - w dużych miastach jak Warszawa lub Łódź (z którą Leszek Miller jest osobiście związany) sytuacja jest zdecydowanie lepsza, ale tam gdzie upadły PGR-u lub przemysł (a tak się stało w Tomaszowie za czasów Leszka Balcerowicza) bez pracy jest co trzeci, a niekiedy nawet co drugi człowiek, który chce i może pracować. Już od połowy lat 90-tych sytuacja w mieście jest tak tragiczna, że samobójcy skaczą z wieżowca, a dzieci osób którym nie udało się znaleźć żadnej pracy do końca zasiłku mdleją z głodu na lekcjach (konkretnie dziewczynka z III klasy szkoły podstawowej zemdlała na mojej lekcji - była dzieckiem ofiar i pośrednią ofiarą likwidacji Zakładów Włókien Chemicznych „Chemitex Wistom”). 

Na początku Tomaszowianie łudzili się, że rządy lewicowe poprawią ich sytuację. Dlatego SLD miało w tym mieście bardzo wysokie poparcie i dawało się wyczuć wyraźną tęsknotę za PRL-em. NAIWNI! W tym czasie PZPR-owscy towarzysze podczas libacji alkoholowych w budynku kręgielni Kluby Sportowego "Pilica" wykrzykiwali na całe gardło, że jak się hołocie zachciało "Solidarności" i kapitalizmu, to trzeba im tak dać w d*pę, aby im "Solidarność" i kapitalizm wyszły bokiem. Dopilnować tego miał towarzysz Leszek Balcerowicz (absolwent komunistycznej SGPiS, w PZPR od 1969 do 1981). I rzeczywiście bardzo skutecznie "dawali w d*pę". "Wistom" zniszczono wręcz po mistrzowsku. Po roku 1989 wszystkie dochodowe działy przekształcano w tzw. spółki nomenklaturowe. W ten sposób liczba stanowisk kierowniczych i administracyjnych podwoiła się, a produkcja nie wzrosła. Wskutek podziału firmy pozostała "państwowa" część natychmiast stała się nierentowna, bo wszystkie działy przynoszące zyski trafiły w prywatne ręce partyjnych towarzyszy. Jednak bez półproduktów produkowanych w "państwowej" części o kontynuowaniu produkcji nie mogło być mowy. W 1994 próbowano ratować firmę przekształcając ją w Spółkę Skarbu Państwa. Jednak na ratunek było juz za późno - zmiana norm dotyczących zanieczyszczenia środowiska sprawiła, że dotychczasowa produkcja zupełnie przestała być opłacalna. Ambitni inżynierowie próbowali ratorać firmę przez pozyskanie licencji na nowe produkty m.in. ultratwarde i odporne na ekstremalne temperatury spieki ceramiczne stosowane m.in. w osłonach termicznych statków kosmicznych wchodzących w atmosferę (w tym w promach kosmicznych) ale ogromne zadłużenie i pazerność banków dobiły firmę do reszty. Masę upadłościową częściowo rozkradziono, częściowo sprzedano za 20 milionów dolarów biznesmenowi z Tajwanu Cheng Meng Songowi, który planował poprzez zainwestowanie 200 milionów dolarów tworzenie tu Tajwańsko-Polskiego Parku Przemysłowego, ale zniknął nie wywiązując się ze złożonych zobowiązań. Więc resztki masy upadłościowej rozkradziono, a całe linie technologiczne (zarówno z czasów Gierka, za których zakłady przeżywały rozkwit, jak i te najnowsze mające zaledwie kilka lat) pocięto i sprzedano na złom. Ponad połowa czynnych zawodowo mieszkańców Tomaszowa straciła pracę. Podonie było z mniejszymi zakładami - jedne upadły jak "Mazovia" w przypadku innych sprzedano prawo do nazwy marki znanego niegdyś producenta ("Weltom", "Tomskór"). Jedynym spośród byłych państwowych gigantów, jakiemu udało się przetrwać w okrojonej formie z lokalizacją w Tomaszowie jest Fabryka Tkanin "Tomtex" S.A. 


"Adrian M. jest jednym z młodych ludzi, którzy wiedzą, że nie mają żadnych szans na zrobienie kariery...

Kariery!? Nie róbcie sobie jaj z pogrzebu! O karierze w Tomaszowie nikt wówczas nawet nie marzył. Gra toczyła się o PRZETRWANIE, czyli zapewnienie swojej rodzinie najpilniejszych potrzeb poniżej granicy ubóstwa bez zaciągania kolejnych długów.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura