Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
13 obserwujących
39 notek
93k odsłony
  5803   8

"Der Sturmer" i "Sok z buraka" - już nie będziesz mógł powiedzieć "nie wiedziałem"

8. "Listy hańby" czyli publikowanie nazwisk i adresów Niemców, którzy "zachowali się w sposób niegodny Niemca" przez kulturalne lub ludzkie zachowanie wobec Żyda. Wystarczyło czasem, że ktoś przed Żydówką uchylił kapelusza, a trafiał na listę "zdrajców rasy". 

"Haniebne jest, że panowie Georgi, Enghof, Kerl, Deckerle są żydowskimi lokajami. Ale kiedy esesman Franz Häuser tańczy z Żydówką Edel Frankel, brak słów, by opisać tę deprawację. Zedrzeć mu brunatną koszulę! Ktoś wynajął Żydowi domek letniskowy, ktoś inny dał się Żydowi podwieźć samochodem. Hodowca bydła ośmielał się sprzedawać trzodę żydowskiemu pośrednikowi. Kowal kupił żelazo w żydowskiej firmie. Pastor Carl Zuckswerdt ochrzcił Żyda. Urzędnik na poczcie unikał nazistowskiego pozdrowienia przy powitaniu. Wyliczanki były długie i monotonne, właściwie nudne, ale to właśnie one przyciągały masy zwykłych ludzi, żądnych udziału we władzy, czyli demaskowaniu, znieważaniu i upokarzaniu innych."

Żródło: https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,18298822,Szmatlawiec_wszech_czasow.html

Ten proceder budzi oczywiste skojarzenia z dzisiejszymi czasami. Publikowanie danych osobowych policjantów, którzy "splamili mundur służąc pisowskiej dyktaturze" czyli po prostu wykonywali swoje obowiązki w trakcie nielegalnych i wulgarnych manifestacji "Strakju kobiet" jest właśnie takim demaskowaniem, znieważaniem, upokarzaniem innych. Co więcej, nosi wszelkie znamiona prób zastraszenia funkcjonariusza publicznego: jeśli wykonasz swój obowiązek, to twoje nazwisko, adres i zdjęcie zostaną upublicznione narażając twoją rodzinę. Ofiarami tego typu akcji często stawali się Bogu ducha winni policjanci (i oczywiście ich rodziny), którzy nigdy nawet nie brali udziału w akcji przeciw protestującym feministkom, bo w pracy zajmują się czymś zupełnie innym lub... od czterech lat sa na emeryturze, jak Marcin Miksza który "oberwał rykoszetem" przy okazji akcji Krzysztofa Szczerby poszukującego "policyjnego bandyty".

Od kilku lat wśród celebrytów, sportowców, artystów a nawet naukowców panuje "moda" na aroganckie lub wręcz chamskie odpowiadanie władzom państwowym przez osoby, które różne kapituły zaproponowały do odznaczenia medalami państwowymi przez te władze. Od pewnego czasu wszystkie znane osoby, które nie zachowały się w ten sposób spotykają się z brutalnym hejtem, atakami nie tylko tweeterowych i facebookowych komentatorów, ale osób, które jako prezedstawiciele sztuki i nauki powinni wyznaczać pozytywne trendy. Jakie trendy wyznaczają przekonał się ostatnio Robert Lewandowski, a przed nim osób zaatakowanych z tego samego powodu było dużo: Małgorzata Kożuchowska, Agnieszka Radwańska, Zofia Klepacka... Więc w tym przypadku słowo "moda" nie jest zbytni na miejscu - bardziej adekwatne byłyby słowa: "przymus", "dyktat", terror". 

9. Opowieści o tym "jak naprawdę postępują Żydzi". 

"W połowie lat 30. w wychodzącym w Norymberdze "Der Stürmerze" ukazał się list czytelnika głęboko poruszonego tym, co rzekomo zobaczył. Pewien Żyd włożył do worka kota i workiem tym uderzał o beton, potem odtańczył na nim murzyński taniec, a wreszcie wyjął kota i bił go, aż zabił. Autor podał nazwisko i adres okrutnika, natomiast redakcja dodała komentarz, że chodzi tu o typowo żydowskie zachowanie, pozostające nie bez związku z uprawianiem przez Żydów mordów rytualnych.

Głos zabrali inni oburzeni czytelnicy, część słała antysemickie wyzwiska i groźby od razu na podany adres. Jego właściciel po wojnie zdołał opowiedzieć, jak pewnego razu podniósł z ulicy chorego kota, miał jednak na ubraniu naszytą gwiazdę i przechodnie zobaczyli w tym zbrodnię żydowską. Przeżył, wielu jednak Żydów napiętnowanych przez czytelników "Der Stürmera" kończyło w obozie koncentracyjnym." 

Żródło: https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,18298822,Szmatlawiec_wszech_czasow.html

Jak widać "prawda" o Żydach opisywana w "Der Sturmer" miała tyle samo wspólnego z prawdą co, "prawda" o Polakach opisywana na łamach książki J. Grabowskiego i B. Engelking "Dalej jest noc". Nieważne czy Żyd znalazł rannego kotka czy zamordował kotka, nieważne czy Polak ratował Żydów czy okradał i wydawał Żydów. Ważne dla autorów jest to by oskarżyć konkretnego przedstawiciela danej zbiorowości i przypisać to oskarżenie do całej napiętnowanej grupy. 

I tu przypadek. Wczoraj sprawdzając czy profilu internetowym "Soku z buraka" znajdują sie jeszcze karykatury polityków PiS trafiłem na coś takiego:

 image

Czego brakuje w powyższym memie? Oczywiście informacji, że Waldemar B. na początku roku 2018 wyleciał z PiS-u z wielkim hukiem. Jarosław Kaczyński osobiście zawiesił go w prawach członka PiS po pierwszych wzmiankach o tym, że Waldemar B. umieścił na swoim profilu film o treści antysemickiej (chodzi o scenę bicia Żydów przez posłuszną hitlerowcom żydowską policję celowo zarejestrowaną przez niemieckich okupantów w celach propagandowych, tak samo jak w celach propagandowych Niemcy zarejestrowali scenę "Pogromu Wielkanocnego" czyli ataku polskich nacjonalistów z antysanacyjnej, kolaborującej z niemcami organizacji NOR na sklepy żydowskie, która to scena po dziś dzień kształtuję "świadomość" ludzi na zachodzie na temat "polskiego antysemityzmu"). Waldemar B. do PiS nigdy nie wrócił, bo dodatkowo pogrążyły go doniesienia o groźbach kierowanych pod adresem byłej żony. 

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura