Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
20 obserwujących
131 notek
239k odsłon
  486   2

Wszystko płynie z nurtem Odry: algi, sole, ścieki, g*wno... i prof. Marcin Drąg też

Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić jednokomórkową algę zaiwaniającą pod prąd rzeki z tempem doświadczonego pływacza? Wielokrotnie próbowałem płynąć pod prąd Pilicy - stylem klasycznym stoi się w miejscu, dopiero kraul pomaga. Nie trzeba być Heraklitem z Efezu, aby wchodząc do rzeki przekonać się, że w niej wszystko płynie. Wszystko, co ani nie jest o coś oparte (zakotwiczone, zakorzenione, zaczepione, przywiązane, leżące na dnie...) ani nie posiada własnego napędu i steru (płetwy, kończyny) pozwalającego nadać kierunek pod prąd (np.: ryba, pływak, statek) musi płynąć. Najczęściej porusza się z prądem rzeki, choć może trafić na miejsce gdzie wskutek ukształtowania terenu woda się zatrzymuje (np.: starorzecze) lub lokalnie cofa (np.: przy samym brzegu pomiędzy dwiema wchodzącymi w rzekę ostrogami). Jednak te miejsca to wyjątki - regułą jest, że wszystko płynie zgodnie z nurtem rzeki. 

Czy prof. Marcin Drąg, chemik z Zakładu Chemii Bioorganicznej na Politechnice Wrocławskiej może o tym nie wiedzieć? Jasne, że nie może! Ale kto mu zabroni głosić w mediach głupoty, jeśli dzięki temu zyska pięć minut sławy, zainkasuje niezłą sumkę i dowali znienawidzonemu PiS-owi? A że się sprzedał? Nie on pierwszy! Że robi z siebie idiotę? Po dzisiejszym wywiadzie będzie tak mocno "umocowany", że nikt ze środowiska akademickiego nie odważy mu się tego wytknąć. 

Przyjrzyjmy się bliżej wypowiedzi tego "eksperta". 

"Trzeba wykluczyć główną teorię"... której nigdy nie było! 

Na początek ów "ekspert" obala teorię "przyduchy", której nigdy nie było. Od samego początku wiadomo, że to nie jest "przyducha" czyli niebezpieczny spadek zawartości tlenu w wodzie, bo od początku tej katastrofy wszystkie stacje pomiarowe zarówno po polskiej jak i niemieckiej stronie Odry wykazywały ponadnormatywnie ZWIĘKSZONĄ ZAWARTOŚĆ TLENU i jego silne dobowe WAHANIA pokrywające się z cyklem FOTOSYNTEZY czyli produkcji tlenu przez organizmy zielone - w tym przypadku znajdujące się w wodzie. Wykazały jednocześnie gwałtowny spadek zawartości AZOTU w wodzie, który wraz z fosforem stanowią podstawowe substancje budujące biomasę organizmów zielonych. Wykazały one także zwiększoną PRZEWODNOŚĆ wody wynikającą z jej większego ZASOLENIA i co najważniejsze, wykazały ogromną ilość chlorofilu, która w przyjętej skali, w krótkim czasie wzrosła ponad dwudziestokrotnie! Fala zanieczyszczenia solą i fala eksplozji chlorofilu przemieszczały się w tym samym miejscu i czasie z jednakowym tempem, co potwierdziły wyniki badań w kilku miejscach np. we Frankfurcie nad Odrą. I z falą tą była zsynchronizowana następująca po niej fala śnięcia ryb. 

Ale oczywiście o tym prof. Marcin Drąg nie wspomina ani słowem. Całkowicie pomija fakty i badania. Bo przecież skoro WSZYSTKIE fakty i badania przeczą jego tezie, to tym gorzej dla faktów i badań. Zamiast tego dementuje bzdurną "główną teorię", której rząd nigdy nie ogłosił, a tym bardziej nie uznał za główną - wyłącznie w tym celu, aby wmówić PRZECIĘTNEMU IGNORANTOWI (zwłaszcza temu z literkami przed nazwiskiem - ci najbardziej bezkrytycznie ufają "ekspertom" z bardziej znaczącymi literkami) że "rząd kłamie". A ignorant nie zorientuje się, że zwiększona zawartość tlenu to nie to samo co zmniejszona zawartość tlenu - ważne, że "ekspert" powiedział, więc mają kolejny "dowód" na to, że "rząd bezczelnie okłamuje ten głupi lud pisowski". 

"Niski poziom rzeki i wysoka temperatura nie mogły spowodować masowego śnięcia ryb w Odrze?" 

Następnie "ekspert" dementuje kolejną hipotezę, która była jedną z wielu i była przez rząd traktowana na równi z innymi. Tu również mija się z faktami twierdząc "Znam Odrę naprawdę dobrze od kilkudziesięciu lat. (...) Odra jest całkiem dobrze natleniona. W wielu miejscach jest kamienista. Woda płynąc w dół uderza o kamienie, o brzeg, wiruje." Tylko nie wspomina o tym, że na tej rzece jest bardzo dużo zapór, śluz, ostróg i innych wynalazków poprawiających jej żeglowność, które z jednej strony działają pozytywnie retencjonując wodę ale z drugiej działają negatywnie sprzyjając wzrostowi temperatury i zakwitowi glonów. I znów bredzi o tlenie, jakby temat miał dotyczyć jego spadku, a nie wzrostu zawartości. 

"Uważam na 100 proc., że stoi za tym działanie człowieka." 

Profesor dobrodusznie rozgrzesza wszystkie kłamstwa na temat rzekomej ogromnej zawartości rtęci. "Być może te stwierdzenia były podkoloryzowane, żeby wzniecić alarm i przeprowadzić terapię szokową wśród ludzi, bo widzieli, co się dzieje." Jednocześnie przypisuje je wyłącznie stronie niemieckiej - o politykach i samorządowcach PO głoszących, powtarzających (choć nie jest pewne czy po stronie niemieckiej takie stwierdzenia się pojawiły) i jeszcze dużo bardziej "koloryzujących" te brednie nie wspomina ani słowem. Ale wreszcie odnosi się do pierwszego wskaźnika: "Pierwsze sygnały od wędkarzy pod koniec lipca były takie, że na rzece powstała fala w wysokości około 30 cm. To by wskazywało na duży zrzut czegoś, co powodowało śmierć ryb." Nie są to żadne dane pomiarowe z wodowskazów, komunikaty laboratoriów... Ludzie gadali... a dokładniej wędkarze. I na podstawie tego ów "naukowiec" twierdzi, że w tej fali musiał znajdować się jakiś związek chemiczny powodujący śnięcie ryb. 

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale