Ojciec 1500 plus Ojciec 1500 plus
370
BLOG

...to zwykli ludzie trafiają do aresztu i zawala im się życie.

Ojciec 1500 plus Ojciec 1500 plus Polityka Obserwuj notkę 11
Ktoś znający moje poglądy polityczne (jestem zdecydowanym przeciwnikiem obecnego rządu) czytając tę krótką notkę może pomyśleć, że zwariowałem. Po co wywlekać fakt, że podobne rzeczy jak obecnie działy się już kilkadziesiąt lat temu? Czy to nie jest "ocieplanie wizerunku" reżimu Tuska? No ale jeśli sobie pewnych rzeczy nie uświadomimy, to nie będziemy wiedzieli z jak powszechnym zagrożeniem mamy do czynienia - zagrożeniem które może dotknąć każdego z nas lub członków naszych rodzin. Nie mając tej świadomości część osób nastawionych antypisowsko może być przekonanych, że to dotyczy tylko wąskiego grona polityków PiS, Suwerennej Polski i ich najbliższych współpracowników (w języku "inteligentnych" "wykształconych" wyborców Tuska określanych jako "kolaboranci") i jest to "słuszna kara" za rzekome "pisowskie zbrodnie". Może być? Większość wyborców obozu rządzącego JEST o tym święcie przekonana! A tymczasem OFIARĄ obecnych bezprawnych działań może paść KAŻDY - nawet najbardziej gorliwy wyznawca AntPiSa. W słowach Donalda Tuska: "RACZEJ SETKI, NIŻ DZIESIĄTKI, FUNKCJONARIUSZY PiS będzie musiało odpowiedzieć i to karnie, bo popełniali przestępstwa i robili to w świetle dnia" jest coś szczególnie niebezpiecznego. Aby te "setki funkcjonariuszy PiS" mogły trafić do więzienia, potrzebne są SETKI NIEWINNYCH LUDZI, KTÓRZY TRAFIĄ DO WIĘZIENIA PRZED NIMI.

To było strasznie dawno temu, w latach 90-tych ubiegłego wieku. Jeszcze chyba nawet nie byłem na studiach tylko chodziłem do liceum, gdy nagle naszą rodzinę zelektryzowała wiadomość: "Marzena siedzi!" (wszystkie imiona zostały zmienione). Co złego zrobiła Marzena? No właśnie o to chodzi, że NIC. Pracowała jako główna księgowa w jednym z mniejszych banków. W banku tym nic złego się nie działo - wprawdzie nie miał szans konkurować z gigantami, ale radził sobie całkiem nieźle i otwierał kolejne placówki w miastach średniej wielkości (które później stały się miastami powiatowymi) zatrudniające najczęściej po dwie osoby oraz większe placówki w dużych miastach. Warunki prowadzenia kont oraz udzielania pożyczek (w tamtych czasach to drugie było bardziej popularne, bo większość społeczeństwa żyła jeszcze "na kredyt") były porównywalne jak w innych bankach, może nawet odrobinę korzystniejsze, bo skoro bank nie miał wielkich środków na reklamę, więc zdobywał klientów mniejszymi marżami. Ale wtedy wydarzyło się nieszczęście - wybuchła afera w jakimś banku z zielonym logo (nie pamiętam nawet jak on się wówczas nazywał) w którą wplątani byli politycy PSL-u... a to przecież były czasy rządu Waldemara Pawlaka zaraz po "Nocnej Zmianie". Zamknęli kogoś z tamtego banku. Nawet mąż Marzeny nas wkręcał, że to o nią chodzi, choć w artykułach prasowych nie zgadzała się pierwsza literka nazwiska z kropką ani nazwa banku, ale facet robił sobie jaja, bo ewentualne aresztowanie Marzeny (jest osobą uczciwą, bardzo skrupulatną, raczej nieśmiałą i asekuracyjną) wydawało mu się zupełnie nierealne. A tu nagle jebut! Aresztowano mu żonę. Po prostu władza potrzebowała zastępczego tematu, aby odwrócić uwagę od afery w którą byli zaplątani jej politycy, więc dorwano losowo jeden z mniejszych banków, osadzono w areszcie jego prezesa i główną księgową, oskarżono ich o niegospodarność, działanie na szkodę... itp, itd... przez kilka miesięcy media rozpisywały się o tym zupełnie odstawiając na bok temat banku z zielonym logo. Gdy temat "zielonego" banku już całkowicie ucichł, wówczas aresztowanych postawiono przed sądem - żaden z poważnych zarzutów się nie ostał (to jeszcze nie były czasy "świadków koronnych" mogących kłamstwami dowolnie oskarżać każdego wskazanego przez władzę) więc aby nie płacić im odszkodowań za bezpodstawne aresztowanie wydano wyroki kilku miesięcy za "zaniedbania" dziwnie pokrywające się z długością tymczasowego aresztowania, na których poczet zaliczono pobyt w areszcie i wypuszczono ich do domów. Bank wskutek kilkumiesięcznej złej prasy stracił klientów, więc pozamykał lokalne oddziały, a później całkowicie zakończył działalność - klasyczny numer niczym w filmie "Układ zamknięty". 

Na szczęście to nie były czasy reżimu Tuska, więc nikt aresztowanym na starcie nie ograniczał kontaktu z prawnikiem, nikt nie przeglądał ich korespondencji z obrońcami, nie ich trzymał kilkadziesiąt godzin bez jedzenia, z połową buteleczki wody do picia, nikt ich nie pozbawiał snu, nie obserwował w czasie kąpieli i czynności fizjologicznych ani nie stosował żadnych innych fizycznych i psychicznych tortur. I całe szczęście, bo Marzena akurat nie jest typem "twardziela" (to drobna, nieśmiała kobieta) i mogłaby się psychicznie rozsypać. To, co Ją spotkało to i tak była błahostka w porównaniu z tym, jak w celu zastraszenia środowiska kibicowskiego w trakcie akcji Widelec (jaki "przypadek", to znowu dotyczy czasów rządów Tuska, tylko poprzednich) doszło do aresztowania tuż przed Euro2012 Macieja Dobrowolskiego, Piotra Staruchowicza i innych kibiców i jak drastyczne metody stosowała policja by wymusić na zatrzymanych fałszywe zeznania, gdy w 2008 roku policja podległa Grzegorzowi Schetynie, ówczesnemu Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji, dokonała zatrzymań kilkuset osób, choć nie zakłócały one porządku publicznego. O ile "Staruch" nie był aniołkiem (miał na swoim koncie np. uderzenie w twarz piłkarza... ale to nie było adekwatne do tego ile czasu spędził w więzieniu) to Maciej Dobrowolski, mimo że był czysty jak łza SPĘDZIŁ W ARESZCIE TYMCZASOWYM TRZY LATA I CZTERY MIESIĄCE. Dla porównania Marzenę trzymano w areszcie "tylko" przez około pół roku. Ale to "tylko" wystarczyło aby totalnie zdestabilizować życie jej rodziny. Bo akurat aresztowanie zbiegło się w czasie gdy Marzena i jej mąż kupili działkę budowlaną w lesie pod Warszawą, rozpoczęli budowę domku jednorodzinnego i aby było szybciej i taniej zrezygnowali z mieszkania w wynajmowanym lokalu w Warszawie (wynajmowanie mieszkania w stolicy generowało ogromne koszty) i przeprowadzili się z dwójką dzieci do właśnie wybudowanego pomieszczenia w piwnicy przyszłego wymarzonego domu, bo gdyby nic się nie zmieniło postawienie wyższych kondygnacji i ich wykończenie było kwestią kilku letnich miesięcy (mąż Marzeny jest zapalonym budowlańcem). No ale jak aresztowano Marzenę i zablokowano jej wszystkie środki na koncie, to kilka miesięcy zamieniło się w rok z okładem do wzniesienia murów domu, oraz dwa lata do wykończenia wnętrz w sposób umożliwiający wprowadzenie się do nich. Ponad rok w piwnicy z dziećmi! Na szczęście - jak napisałem - nikt nie próbował w areszcie "złamać" Marzeny, więc po wyjściu na wolność jej rodzina w miarę szybko wróciła do normalności: dokończyła budowę domu (który jej mąż, jako zapalony budowlaniec wiecznie przerabia - ilekroć ich odwiedzam, zawsze "wstrzelę się" w jakiś remont), dzieci po traumatycznych zdarzeniach z podstawówki skończyły dobre liceum, a następnie zrobiły magisteria i doktoraty... Więc jak u biblijnego Hioba wszystko dobrze się skończyło. 

Ktoś znający moje poglądy polityczne (jestem zdecydowanym przeciwnikiem obecnego rządu) czytając tę krótką notkę może pomyśleć, że zwariowałem. Po co wywlekać fakt, że podobne rzeczy jak obecnie działy się już kilkadziesiąt lat temu? Czy to nie jest "ocieplanie wizerunku" reżimu Tuska? No ale jeśli sobie pewnych rzeczy nie uświadomimy, to nie będziemy wiedzieli z jak powszechnym zagrożeniem mamy do czynienia - zagrożeniem które może dotknąć każdego z nas lub członków naszych rodzin. Nie mając tej świadomości część osób nastawionych antypisowsko może być przekonanych, że to dotyczy tylko wąskiego grona polityków PiS, Suwerennej Polski (może lepiej użyję zwrotu "Ziobrystów", bo "inteligentni" i "wykształceni" są tak bardzo "świadomi", że mogą nie wiedzieć, że istnieje taka partia jak "Suwerenna Polska" - dla nich "pisior" to "pisior") i ich najbliższych współpracowników (w języku "inteligentnych" "wykształconych" i nade wszystko "szlachetnych", "empatycznych" i "wrażliwych" wyborców Tuska określanych jako "kolaboranci") i jest to "słuszna kara" za rzekome "pisowskie zbrodnie". Może być? Większość wyborców obozu rządzącego JEST o tym święcie przekonana! A tymczasem OFIARĄ obecnych bezprawnych działań może paść KAŻDY - nawet najbardziej gorliwy wyznawca AntPiSa. Nie mówię już o takich przypadkach jak mój znajomy Robert Frycz, który podpadł ludziom Tuska (co za "pech", znowu na jego rządy trafiło) zakładając satyryczną stronę Antykomor.pl mającą być antidotum na "Sok z buraka" (ABW pokazowo "wparowało" mu na chatę i "aresztowało" cały sprzęt komputerowy - sprawa była bardzo głośna, bo przecież chodziło głównie o ZASTRASZENIE ewentualnych naśladowców), ale o zwykłych ludziach. Bo skąd możesz wiedzieć, że właśnie dziś władza nie stwierdzi zapotrzebowania na zamknięcie w areszcie kogoś takiego jak TY? Jesteś niewinny? Nie szkodzi! Marzena była niewinna (do tego stopnia, że jej mąż aresztowanie księgowej w innym banku traktował jako dobry temat do żartu), Maciej Dobrowolski był niewinny, setki ludzi trafiających do aresztu tymczasowego są i zawsze byli niewinni. Jeśli trafisz do aresztu właśnie teraz, to mogą Ciebie spotkać dodatkowe "atrakcje" takie jak te, które spotkały księdza Olszewskiego i dwie aresztowane w tym czasie urzędniczki. Nie wiesz o czym piszę? No to się kur.. dowiedz, bo twoja ignorancja nie zwalnia cię od odpowiedzialności moralnej za zbrodnie reżimu na który głosowałeś. A może dowiedziałeś się właśnie o tym jak potraktowano ks. Olszewskiego i trochę ze znieczulicą, a trochę z sadystyczną satysfakcją pod jakimś linkiem do artykułu na ten temat napisałeś w komentarzu "Panie mec. ktoś te służby przez 8 lat wyszkolił do takiego dzialania" (autentyczny cytat całości komentarza jednego z moich facebookowych "znajomych"... i to starych znajomych - faceta, którego niegdyś szanowałem)? No widzisz... miałem zatytułować ten artykuł "Gdy stado osłów wybiera POsłów, to zwykli ludzie trafiają do aresztu" ale stwierdziłem, że taki tytuł obrażałby poczciwe zwierzątka, u których nikt nie stwierdził odczuwania satysfakcji z tego, że jakiś człowiek lub zwierzę (choćby inny osioł) cierpi. Mam głęboko w d... to, co spotka idiotów od Ziobry, którzy myśleli, że zasada "my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych" będzie obowiązywać po dojściu do władzy psychopaty, który cytując Heinricha Himmlera (oczywiście bez podania źródła) jako pierwszy i jedyny zrealizowany "konkret" obiecał 400 DNI ROBIENIA PORZĄDKÓW NAPRAWDĘ ŻELAZNĄ MIOTŁĄ. Mam ich los głęboko w odbycie, bo skoro przekonani, że znaleźli lukę w prawie pozwalającą przeznaczyć Fundusz Sprawiedliwości na ROZDAWNICTWO (nie mylić ze "złodziejstwem") zlekceważyli ostrzeżenia, że to może się skończyć źle nie tylko od strony wizerunkowej, to niech się zmierzą z tym, przed czym ostrzegałem na swoim blogu od lat. Ale w słowach Donalda Tuska:

"Jestem generalnie łagodnym człowiekiem, nie mam w sobie potrzeby odwetu, wolałbym łagodzić konflikt. Ale bardzo wielu, RACZEJ SETKI, NIŻ DZIESIĄTKI, FUNKCJONARIUSZY PiS będzie musiało odpowiedzieć i to karnie, bo popełniali przestępstwa i robili to w świetle dnia. Dajcie mi 100, no może 400 dni, żeby ZROBIĆ PORZĄDEK NAPRAWDĘ ŻELAZNĄ MIOTŁĄ."

(przypomnę to jeszcze raz - zakończonych cytatem z motta Heinricha Himmlera) jest coś szczególnie niebezpiecznego. Aby te "setki funkcjonariuszy PiS" mogły trafić do więzienia, potrzebne są SETKI NIEWINNYCH LUDZI, KTÓRZY TRAFIĄ DO WIĘZIENIA PRZED NIMI, z których część reżimowi uda się ZŁAMAĆ FIZYCZNYMI I PSYCHICZNYMI TORTURAMI, część PRZEKUPIĆ OBIETNICĄ BEZKARNOŚCI WZAMIAN ZA ZŁOŻENIE ZEZNAŃ OBCIĄŻAJĄCYCH WYBRANE OSOBY, a część jak Marzena trafi do więzienia TYLKO PO TO, ABY MEDIA MIAŁY TEMAT do rozpisywania się przez jakiś czas, A PROKURATURA PRETEKST do kolejnych przeszukań i aresztowań w domach "funkcjonariuszy PiS". Twierdzisz, że przesadzam? To podaj mi JEDEN przykład z ponad trzydziestu lat III RP w którym urzędnik państwowy będący dotychczas kompletnym "no name'em" nie znanym szerzej w społeczeństwie nie odpowiadałby za jakieś "przestępstwo urzędnicze" z wolnej stopy (nawet Kamińskiego i Wąsika przed "wyrokiem" nie próbowano aresztować) tylko był aresztowany i traktowany jak "więzień pod szczególnym nadzorem"? Nie potrafisz sobie przypomnieć? No to życzę wytrwałości w poszukiwaniach! Podaj mi jeden przykład (nawet z czasów najbardziej mrocznych rozdziałów PRL-u: stalinizmu i Stanu Wojennego) w którym władza działałaby wobec księdza w sposób tak bezczelny (nawet w przypadku zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki próbowano to "załatwić po cichu" ale nie wyszło), aby aresztować go tuż przed Świętami Wielkanocnymi (cóż za "idealny" temat do "uśmiechniętych" rozmów przy świątecznych stołach) i natychmiast rozpuściła kłamstwo, że rzekomo "został aresztowany w hotelu, w którym przebywał w towarzystwie kobiety". Bo pominę już oczywisty fakt, że gdyby ktoś trzymał psa przez 60 godzin bez jedzenia z piciem ograniczonym do buteleczki wody, ograniczeniem możliwości załatwiania potrzeb fizjologicznych i budzeniem co godzina ze snu, to sam by trafił do więzienia za znęcanie się nad zwierzętami. Takie traktowanie aresztowanego w świetle wszelkich obecnych konwencji jest uznawane za TORTURY i niezależnie od poglądów politycznych powinno być jednoznacznie potępione i niezwłocznie ukarane (niebawem napiszę o tym w recenzji książki "Efekt Lucyfera" Philipa Zimbardo w której m.in. skrytykował on przyzwolenie administracji USA na stosowanie "miękkich" tortur, co doprowadziło do skandalu z zastraszaniem i poniżaniem więźniów w więzieniu Abu Ghraib). Ale aby to zrozumieć, TRZEBA BYĆ CZŁOWIEKIEM, a nie opętanym nienawiścią i żądzą odwetu, a jednocześnie przekonanym o swojej moralnej i intelektualnej wyższości neonazistowskim, platformerskim bydlakiem. 

Dlaczego "Ojciec 1500 +"? Z czystej przekory, na złość tym, co widzą w nas "patologię". Błędem, jaki popełniłem prowadząc mój wcześniejszy blog polityczny (Peacemaker) było wdawanie się w dyskusję z trollami i hejterami. Dlatego tutaj przyjmę radykalną strategię wobec osób rozwalających dyskusję i naruszających dobra innych - będę usuwał drastyczne komentarze, banował trolli i hejterów, a omentarze najbardziej ośmieszające hejtera pozostawiał dla potomności ku przestrodze (o nile nie naruszają prawa i dóbr osobistych. Jeśli chcecie mnie tu wkręcać w swoją spiralę nienawiści, to odpuśćcie sobie. "I got a peaceful easy feeling" jak to śpiewała moja ulubiona grupa The Eagles i nie mam zamiaru tego popsuć ani zmieniać.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka