Z perspektywy "Docenta" ...
Komu nową utopię rotszyldowskich marksistów, komu? Już nie na plecach proletariatu, ale kosztem "nowoczesnych und postępowych" - "uwolnionych" od gotówki i prawa własności oraz "wyzwolonych" z "pęt" moralności i tradycji oraz z troski o rodzinę i duszę???
31 obserwujących
24 notki
33k odsłony
  878   0

USA jest dziś, niestety, oligarchią, a nie demokracją czy republiką

Zainspirowała mnie notka kol. Bazyli1969 –= >  Demokracja a prawo do buntu  Najpierw chciałem ją krótko skomentować, ale poruszone w niej kwestie wymagają, moim zdaniem, szerszego ujęcia tematu. 

„Obecnie termin demokracja jest używany w 4 znaczeniach:
1) władza ludu, narodu, społeczeństwa;
2) forma ustroju politycznego państwa, w którym uznaje się wolę większości obywateli jako źródło władzy i przyznaje się im prawa i wolności polityczne gwarantujące sprawowanie tej władzy;
3) synonim samych praw i wolności politycznych, których podstawą jest równość obywateli wobec prawa oraz równość ich szans i możliwości;
4) ustrój społeczno-gospodarczy zapewniający powszechny równy udział obywateli we własności i zarządzaniu narodowym majątkiem produkcyjnym, dostęp do dóbr kultury, oświaty i ochrony zdrowia”

  - = > Encyklopedia PWN - demokracja

image

Ale nas uczono (a także zapisano w naszej konstytucji), że sednem demokracji są „pięcioprzymiotnikowe wybory”, wedle poniższych zasad:
•    "zasada tajności głosowania – głosujący nie podpisują się na kartach wyborczych,
•    zasada bezpośredniości – wyborcy osobiście biorą udział w głosowaniu,
•    zasada równości – każda osoba głosująca może oddać jeden głos,
•    zasada powszechności – prawo wyborcze posiada każda osoba spełniająca cenzus wiekowy oraz cenzus obywatelstwa, a także, w przypadku biernego prawa wyborczego, osoba niebędąca skazana wyrokiem prawomocnym,
•    zasada proporcjonalności – każda z partii otrzymuje mandaty w stosunku proporcjonalnym do liczby uzyskanych głosów."

- = >  Wybory pięciocioprzymiotnikowe

I tym właśnie, w naszym powszechny rozumieniu jest „demokracja”  – czyli „władza ludu wybierającego swych przedstawicieli”.

Ale od razu widać, jak kulawa jest to definicja, bo:

  1.  ogranicza cały proces demokratyczny (pomijając jego pozostałe elementy) do samego aktu głosowania
  2. oraz pomija anglosaski nieproporcjonalny system jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) – dominujący ilościowo w świecie, zarówno jeśli chodzi o ilość wyborców oraz liczbę kontestowanych i demokratycznie obsadzanych mandatów i stanowisk (biorąc pod uwagę także Indie i Pakistan).

Dla zrozumienia tej problematyki polecam pracę Roberta A. Dahl’a „Demokracja i jej krytycy”, wydawanej u nas w roku 1995 i 2013.

„… kluczową koncepcję „poliarchii” – dominującej dziś formy rządów zbliżonej do demokracji, ale jeszcze z nią nietożsamej. (...) stan faktyczny dzisiejszej demokracji, której system władzy zawiera często elementy zupełnie niedemokratyczne, przejęte z innych systemów.”

- = >  "Demokracja i jej krytycy"

W swoich pracach Dahl rozwija proceduralną teorię demokracji. W jej ramach wyróżnia siedem warunków, określanych jako proceduralne minimum, które musi spełniać system, aby być uznanym za demokratyczny:
1.    Kontrolę nad politycznymi decyzjami rządu konstytucja gwarantuje politykom pochodzącym z wyboru.
2.    Urzędy obieralne obsadzane są ramach regularnych i uczciwych wyborów, w których niedopuszczalny jest przymus. Wybory muszą być równe i jawne.
3.    Wszyscy dorośli obywatele mogą brać udział w wyborach.
4.    Praktycznie wszyscy dorośli obywatele mogą kandydować na urzędy.
5.    Obywatele mają prawo wypowiadać się w szeroko rozwijanych kwestiach politycznych bez groźby poniesienia za to kary.
6.    Obywatele mają prawo szukania alternatywnych źródeł informacji, które faktycznie istnieją i są chronione przez prawo.
7.    Obywatele mają prawo do tworzenia niezależnych od rządu organizacji i stowarzyszeń, w tym partii politycznych i grup interesu.”

- = > Robert Dahl

A sprowadzając uczone wywody do prozy życia codziennego…

image

Co jest najważniejszym elementem demokracji? Bo same wybory to tylko sprawa czysto techniczna – dużo ważniejsza jest kwestia transparentnej, publicznej debaty prowadzącej do wyboru poruszanych tematów (czyli brak „kwestii tabu”) oraz równie transparentnej selekcji kandydatów w oparciu o te właśnie kwestie, a nie o jakiekolwiek inne kryteria…

Ale sprawą rozstrzygającą jest kwestia posiadania wpływu - lub jego braku – na publiczną agendę – czyli na to jakie sprawy będą w ogóle brane pod uwagę, szeroko dyskutowane i demokratycznie rozstrzygane.

A kto ma dziś dominujący wpływ na agendę polityczną …?

Którzy obywatele ...???

image
 
Sprytną metodą zniewolenia obywateli jest dopuszczenie żywej wymiany poglądów jedynie w ściśle określonych ramach.”                 - Noam Chomsky

Czy wolno nam dziś – publicznie, w ogólnodostępnych mediach o milionach odbiorców - swobodnie dyskutować np. o tym:

  • Kto rządzi finansami świata i kraju?
  • Jak to naprawdę jest z pandemią koronawirusa?
  • Czy amerykańskie wybory prezydenckie zostały sfałszowane?
  • Czy „nasz” system bankowy i finansowy opiera się na zdrowych i solidnych podstawach?
  • Kogo nie wolno nam publicznie krytykować?

Itp., itd. – A o ile lista ta jest dłuższa niż spis tematów dozwolonych, czyli „koszernych”/ "halal" …?

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale