z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
88 obserwujących
467 notek
933k odsłony
2421 odsłon

Nie będzie (albo będzie) Niemiec pluł nam w twarz...

Wykop Skomentuj90

Wielokrotnie w swoich notkach wyraźnie eksponowałem pogląd, że Platforma Obywatelska to w istocie partia antypolska, jej politycy, nominaci i - niestety - zwolennicy, to ludzie mniej lub bardziej świadomie popierający i reprezentujący obcą interesom Rzeczypospolitej politykę Niemiec. W ostatnich latach wszyscy skupiamy się na wewnętrznej wojnie polsko-polskiej, zapominając o zewnętrznych uwarunkowaniach, które na wydarzenia w Polsce mają o wiele większy wpływ, niż jesteśmy to w stanie zauważyć. Haniebny atak niemieckiego, chociaż polskojęzycznego "Faktu" na prezydenta Dudę, to nie jest pierwszy przypadek, gdy niemieckie media w Polsce próbują wpłynąć na wynik wyborów, ale jest to przypadek najbardziej chyba spektakularny, jawnie ingerujący w polski, suwerenny proces wyborczy. Szczerze pisząc trudno doszukać się takich przypadków nawet w gadzinówkach czasów przed i w czasie II Wojny Światowej, ponieważ  prasa była bardziej ostrożna i dyskretna w sączeniu swoich treści. Wbrew pozorom hitlerowskie gadzinówki nie chciały poniżać całego narodu. Już niemiecki namiestnik okupowanych terenów, Hans Frank wskazywał jak opisywać podbite społeczeństwo: "Zdajemy sobie wszyscy jasno sprawę z tego, że musimy dać tej milionowej ludności polskiej prasę wychodzącą w każdym razie poza ramy samych tylko wiadomości (…) Polacy muszą odnieść wrażenie, że prasa nie traktuje ich jak świnie, lecz jak Europejczyków i ludzi".


O pro-niemieckiej postawie Donalda Tuska nie warto już chyba pisać, ale warto na świeżo zastanowić się nad tym, co w kwestii relacji polsko - niemieckich mówi nam Rafał Trzaskowski. dla którego priorytetem w polityce zagranicznej ma być "odbudowa" relacji w ramach Trójkąta Waimarskiego. Oczywiście sam Trójkąt ma sens istnienia, ale nie ma sensu układ, z którym Polska jest traktowana przedmiotowo i w rzeczywistości stanowi - napiszę wprost - kolonialne zaplecze europejskiego mocarstwa i największego pasożyta Europy, jakim jest Francja. W tej konfiguracji nic dobrego dla Polski nie wynika. Polityka zagraniczna rządu Tuska była pod tym względem tylko grą pozorów i nie miała nic wspólnego z realną walką o polskie interesy w Europie. Trzaskowski właściwie wprost zapowiada powrót do takiej polityki wobec Niemiec, co w moim głębokim przekonaniu stanowi największe zagrożenie dla suwerenności Polski i tożsamości Polaków. Warto mieć to na uwadze, kiedy ktoś w ogóle rozważa oddanie głosu na prezydenta Warszawy - to głos na opcję niemiecką.


Irytują mnie strasznie te puste slogany o pojednaniu polsko-niemieckim i rzekomej polsko-niemieckiej przyjaźni. W swojej istocie jest to retoryka jakiej w formalnej wymianie relacji używają pomiędzy sobą organy i instytucje państw, upoważnione do prowadzenia polityki zagranicznej. Jak bowiem pojmować coś takiego, jak przyjaźń między państwami, jeżeli jedno niedawno w ramach oficjalnej ideologii – napadło na drugie i wcale nie ukrywało, wręcz oficjalnie uznawało jego mieszkańców za podludzi, których znaczną cześć zamordowano, a reszcie szykowano los dogorywających niewolników? Jak pojmować przyjaźń między państwami, jeżeli same nie ustaliły swojej granicy, tylko inne państwa zdecydowały o tym, w jaki sposób ma ona przebiegać – istotnie krzywdząc oba, ale państwo słabsze krzywdząc wielokrotnie w ramach jednego ciągu procesu? Jak pojmować przyjaźń pomiędzy państwami, które różni potencjał – przeszło siedmiokrotnej lub większej różnicy w dającym się mierzyć bogactwie (siłą nabywczą), co powoduje liczne dyfuzje, stale upośledzające jedną – słabszą stronę, jako uboższego partnera zależnego? Jak pojmować przyjaźń pomiędzy państwami, które mają zasadniczą różnicę postrzegania interesów regionalnych – wpisaną w fundamenty swoich racji stanu?


Jak w końcu pojmować przyjaźń pomiędzy państwami, gdzie jeden z narodów czuje od wieków, kulturową, cywilizacyjną i zdarzało się że i rasową oraz – jak obecnie - moralną wyższość? Co więcej – ten naród, ma kod informacyjny o tej wyższości na stałe implementowany w nauczanie własnej historii, literatury, generalnie – w kodzie kulturowym, sięgającym średniowiecza, ma przeświadczenie o swojej generalnej wyższości. Dzisiaj podtrzymywane przeświadczeniem o sponsorowaniu sąsiada w ramach funduszy unijnych!



W relacjach międzypaństwowych fundamentem są relacje społeczne, tych prawie nie ma. Specyficzne są bezpośrednie kontakty międzyludzkie. Dominująca większość rodzin mieszanych to rodziny gdzie to Polka wychodzi za Niemca. Odwrócenie relacji jest rzadkością. Do tych wszystkich spraw dochodzą kwestie strategiczne, odnoszące się do fundamentów racji stanu. Niemcy mają inne cele, inaczej postrzegają sytuację w regionie i z innej perspektywy postrzegają zasady gry w ramach globalizacji. To wszystko powoduje, że oni mają Nord Stream, a my Gazoport. Te inwestycje są wynikiem sprzecznych koncepcji zaopatrzenia w energię, ale co jest bardzo ważne, przy odrobinie dobrej woli obu stron, mogłyby być komplementarne. Niestety wiele wskazuje na to, że będą skazane na konkurencję. Identyczna konkurencja dotyczy także np. CPK i nie jest przypadkiem, że pro-niemiecki Trzaskowski strzela pociskiem: "po co nam lotnisko, jak mamy lotnisko w Berlinie".

Wykop Skomentuj90
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka