z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
92 obserwujących
497 notek
1029k odsłon
2732 odsłony

Jestem potworem, czyli o miłości do zwierząt

Wykop Skomentuj114

"Dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło". W 2016 roku PETA -– organizacja zajmująca się prawami zwierząt -  postanowiła uratować ponad 100-letniego homara o imieniu Larry. Wykupili go z restauracji na Florydzie (gdzie, jak podejrzewam, pełnił funkcję "dekoracyjną") i postanowili przetransportować go do jego środowiska naturalnego, by dożył ostatnich lat życia na wolności. Larry nie przeżył transportu. Przeżył pierwszą wojnę światową, przeżył drugą, przeżył zimną wojnę, przeżył 100 lat, mógł pożyć jeszcze długo (niektóre okazy wyciągają nawet 140 lat!), ale już wobec pomocy ze strony lewackiej głupoty był bezradny i zdechł w męczarniach.


Jedną z wielu moich słabości jest miłość do zwierząt. Doceniam zatem trud i zaangażowanie wielu organizacji walczących z patologią wobec zwierząt, czy wręcz bezmyślnym tępieniem zagrażającym zagładzie niektórych gatunków.  Te organizacje, czasem pojedynczy zapaleńcy, czynią bezdyskusyjnie wiele dobra. Dzięki nim los tysięcy zwierząt znacznie się polepszył. Ale moja miłość do zwierząt jest pragmatyczna, powiedziałbym ograniczona przypadkami podobnymi do historii homara Larry'ego, która jest podręcznikowym przykładem nadgorliwości graniczącej z idiotyzmem. I niestety, słynna już "piątka Kaczyńskiego dla zwierząt" kojarzy mi się wyłącznie z intelektualnym poziomem "adwokatów" 100-letniego homara.


Ale nie będę rozbierać "piątki Kaczyńskiego" na czynniki pierwsze, bo o tej ustawie powiedziano i napisano już tyle, że nic nowego dodać nie jestem w stanie. Bardziej interesuje mnie otoczka i motywy wprowadzania tego rodzaju regulacji prawnych, ponieważ uważam, że w tym obszarze poruszamy się w oparach hipokryzji i z gruntu fałszywej troski o zwierzęta. Bezsporne jest bowiem, ze człowiek na przestrzeni tysięcy lat zwierzęta sobie podporządkował i tak naprawdę jest największym wrogiem każdego gatunku fauny. Polowania, połowy, ograniczanie przestrzeni życiowej zwierząt, stosowanie chemii, nadajników, wreszcie surrealistyczne krzyżowanie gatunków - oto część czynników, które pierwotne relacje człowiek - zwierzę odwróciły o 180 stopni. Celowo nie wymieniłem najważniejszego czynnika - hodowli zwierząt, bo to wymaga osobnego akapitu.


Tylko w Polsce rocznie w celach konsumpcyjnych zabija się blisko 900 milionów zwierząt (co daje 2,5 miliona dziennie). Jako że Polska nie jest krajem specjalnie wielkim,  światowa skala zwierzęcego zabijania jest wręcz niewyobrażalna. W chwili, kiedy piszę ten artykuł, liczba zwierząt zabitych w tym roku do celów konsumpcyjnych to ponad 40 miliardów, i to w samych Stanach Zjednoczonych. Można sprawdzić na stronie animalclock.org , jak ktoś nie wierzy. Polska część tego zabijania niczym nie różni się od światowego: budujemy przemysłowe farmy hodowlane, w których zwierzęta tuczymy, potem zabijamy i finalnie zjadamy pod różnymi postaciami - tak licznymi, jak liczne są przepisy kulinarne zapisane z zeszytach naszych babć i milionowych nakładach książek kucharskich. Czy zastanawiamy się co jemy? Ależ skąd - nie chcemy przecież sobie zaprzątać tym głowy, bo tak wygodniej. Nie interesują nas zwierzaki, które przez całe swoje życie nawet dnia nie spędzają w naturalnym środowisku, ponieważ całe ich środowisko to tak naprawdę nasza kuchnia i garnek lub patelnia. Mało tego: dla naszej wygody przestaliśmy mówić, jakie zwierzę musiało zostać zabite, by smak potrawy nam pasował. Dlatego mówimy o wołowinie, wieprzowinie, dziczyźnie, drobiu… Nie musimy sobie wyobrażać smutnej, patrzącej nam prosto w oczy świnki, zarzynanego kurczaka albo radośnie kicającego króliczka, któremu ktoś przetrąca kark.


Zostawmy hodowle. Większość z nas posiada w domu pieska, kotka, papużkę - jakiegoś zwierzęcego pupilka, posiadającego często pełne prawa domownika i członka rodziny. Ale nikt z nas nie zdaje sobie sprawy, że ten nasz piesek czy kotek jako szczeniak lub kociątko został oderwany od mamy, taty i rodzeństwa, w momencie, kiedy swojej psiej/kociej rodziny najbardziej potrzebował i kształtowała się jego fizyczna i psychiczna osobowość. A my kupujemy takiego  wyrwanego z rodziny szczeniaka tylko dlatego, że "on taki słodki" i natychmiast mamy w domu żywą zabawkę, która dostarcza nam sporo rozrywki. Kształtujemy takiego szczeniaka według swojego widzimisię, wychowujemy na swój obraz i podobieństwo, pierzemy mu umysł: nic dziwnego zatem, że dla młodego psiaka stajemy się faktyczną rodziną. Sam tak zrobiłem i to trzy razy w życiu.


I nie mam wyrzutów sumienia, zatem może tylko mi się wydaje, że kocham zwierzęta? Moje wątpliwości potęguje sam nieomylny Jarosław Kaczyński: " To kwestia związana z tym, co się określa jako humanitaryzm. To jest związane z tym, co odnosi się do ludzkiej dobroci, ludzkiej uczciwości. To jest ustawa, którą z całą pewnością poprą w Polsce wszyscy dobrzy ludzie. Jestem o tym przekonany". A ja przekonany nie jestem, ustawy nie popieram,  zatem wychodzi na to, że do dobrych ludzi nie należę. Co więcej, kiedy tak bardzo starannie przemyślałem słowa prezesa stwierdziłem, że jestem anty -zwierzęcym potworem. Lista moich potworności jest porażająca: wielokrotnie jeździłem wozem z końskim zaprzęgiem, uwielbiam spacery po poznańskim ZOO, podobały mi foki w helskim fokarium, byłem w oceanarium , delfinarium, w Egipcie wsadzili mnie na wielbłąda, a jak byłem dzieckiem bywałem w cyrku. Podobało mi się w poznańskiej papugarni,  a u buka obstawiałem kiedyś wyścigi psów. Do tego zjadam mięso drobiu, świnek, bydełka i rybek, bo lubię, oraz zabijam muchy i komary, bo mnie denerwują. Zatem na pewno nie jestem człowiekiem dobrym, przynajmniej takim,  o jakim mówi prezes Zjednoczonej Prawicy, a właściwie prezes Polski, który jak zechce obali własny rząd i uwolni wszystkie norki.

Wykop Skomentuj114
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości