W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
110 obserwujących
524 notki
1149k odsłon
4883 odsłony

Gdzie jest siostra Basen? Część II o wątpliwościach szczepionkowych

Wykop Skomentuj187

Na razie nie mamy do czynienia z hurraoptymistyczną propagandą szczepionkową, a nastroje co do szczepień są takie sobie. Na pewno najważniejsze założenie, na czym szczególnie zależy prezydentowi i premierowi, jest takie, żeby proces szczepień był bardzo przejrzysty i transparentny; aby niczego nie ukrywać i otwarcie mówić o wszystkich wątpliwościach.


Korci mnie, żeby postawić zagadkę: kto wypowiedział powyższe słowa? No dobra - bez zagadek. Tak wypowiedział się Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, czyli człowiek z najbliższego otoczenia prezydenta Dudy. W dalszej części wypowiedzi dla Radia Tok FM, szef BBN pytany o wątpliwości co do szczepionek oraz o dobrowolność szczepień, przekonywał, że należy odróżnić "płaskoziemców”, od tych, którzy prezentują "rzeczową krytykę”. Zaznaczył, że jeżeli będą wątpliwości, to trzeba o nich mówić, nawet jeżeli nie będziemy w stanie wszystkiego wyjaśnić do końca, bo rzeczywiście szczepionka powstała stosunkowo szybko.


Niestety, życie pokazuje, że słowa pozostają tylko słowami. Skądinąd rozsądna wypowiedź Solocha utonęła w morzu nie tylko hurraoptymistycznej propagandy, ale też rozpoczętej przy otwartej kurtynie krucjacie przeciwko "płaskoziemcom", wrzuconym do jednego worka z prezentującymi "rzeczową krytykę" ( lub odwrotnie - nieważne). Kiedy na łamach Salonu24.pl odważyłem się zająć krytyką "cudownej" szczepionki, spłynęła na mnie niesłychana fala salonowego hejtu, odsądzającego od czci i wiary,  zarzucającego bałwochwalstwo "ajtoryjtetów" i ogólnie propagowania piramidalnych bzdur. Przyklejono mi łatkę antyszczepionkowca, chociaż nie ma to nic wspólnego ani z tym, co napisałem, ani z moimi poglądami, ani z rzeczywistością. Ba, dziś od jednego z Blogerów dowiedziałem się, że jako covidowy negacjonista i ( rozumiem ) krytyk technologicznego cudu firmy Pfizer mam na rękach krew.


Czyżby? Stawiam wątpliwość, bo jestem przekonany, że należałoby uczciwie postawić jasno jedną, fundamentalną kwestię: nie może być zgody na utożsamianie zadawania pytań i sceptycyzmu wobec tej konkretnej sytuacji ( chociaż nie tylko, bo cały szereg covidowych pytań też jest zasadne) z generalnym odrzuceniem szczepień. Jeśli nawet dziennikarze piszą i mówią, że " płaskoziemcy” chcieliby szczepionki zakazać, to zwyczajnie kłamią. Nikt nie chce nikomu zakazywać szczepień. Ba, nikt rozsądny nie twierdzi, że naprawdę bezpieczna (w granicach rozsądku, bo nic nie jest bezpieczne stuprocentowo) i dobrze sprawdzona szczepionka na SARS-CoV-2 byłaby czymś złym. Tak jak nie są czymś złym przetestowane gruntownie inne szczepionki. I taki dokładnie pogląd wyrażam, zresztą nie tylko ja. Każde inne stawianie tej sprawy, to podła manipulacja, przy czym nie jest doprawdy istotne, czy motywy nadinterpretacji wynikają z niewiedzy, głupoty czy złej woli. Dobrze, że tak sprawę postawił pan Paweł Soloch - szkoda i źle, że nikt tego nie respektuje i nawet nie próbuje respektować.


Co do samego procesu powstawania szczepionki i m. in. podniesionego przeze mnie zarzutu, że powstała ona de facto w pół roku, można zaakceptować argumenty, że niektóre etapy badań się na siebie tym razem nakładały, a także, że bazowano w części na już wcześniej prowadzonych badaniach, w tym nad szczepionką na SARS, (chociaż szczepionka na SARS okazała się klęską). Trudno jednak przyjąć, że nawet przy bardzo sprzyjających okolicznościach, producenci byli w stanie zachować wszystkie wymogi i stworzyć możliwie bezpieczną substancję w czasie przynajmniej dziesięciokrotnie krótszym niż standardowy. Nie bez powodu przy tworzeniu i zatwierdzaniu szczepionek na SARS-CoV-2 zastosowano nadzwyczajne procedury. W takich sytuacjach jest więcej niż pewne, że musiało dojść do różnorakich kompromisów i to na różnych etapach - powtórzę - powstawania i zatwierdzania szczepionki. Problem w tym,, że nie wiemy jakie to kompromisy i nie może być tak, że pytania o nie powodują alienację pytającego.


Nie ma w sumie udokumentowanych powodów, żeby uspokajające i tłumaczące głosy, jakoby szczepionka nie mogła wywołać niepożądanych reakcji genetycznych traktować jak propagandowe kłamstwo. Ale nie ma też powodów, żeby tłumić twierdzenia przeciwne, zwłaszcza, ze nie są one wygłaszane przez znachorów i szamanów, ale przez wcale nie małe grono poważnych ludzi medycyny i nauki na całym świecie - w tym w Polsce. Wszystkie te krytyczne opinie - oprócz zagadnień czysto naukowych - podkreślają kluczowy parametr jakim jest czas. Reakcji organizmu w trakcie badań nie da się przyspieszyć - bez względu na liczebność ochotników badawczych -  zatem nie sposób uznać, że preparaty zostały sprawdzone pod kątem długoterminowych skutków. W tym aspekcie obracamy się w w obrębie teorii, zatem jest w pełni uzasadnione podważanie głosów hurrapropagandystów, którzy bez zmrużenia okiem i zająknięcia powtarzają, że szczepionka jest w 100 procentach bezpieczna. Może i jest, ale tego nikt - zwłaszcza ze stuprocentową pewnością - nie wie.

Wykop Skomentuj187
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości