W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
131 obserwujących
575 notek
1297k odsłon
  10122   19

Dlaczego odwróciłem się od PiS?

Polityką w Polsce interesuję się "od zawsze". Lata życia i obserwacji tego, co działo i dzieje się na burzliwej scenie politycznej w Polsce, w jakimś sensie ukształtowało moje poglądy i mnie samego jako człowieka, który po przodkach odziedziczył w genach głęboką i bezwarunkową miłość do Ojczyzny. Może trochę zbyt idealistyczną, ale szczerą i altruistyczną, pokornie znoszącą "że nie załatwią mi urlopu od pogardy i że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy". Trudno także dziękować "za jakiś czwartek, jakiś piątek, jakiś wtorek i za nadziei cały worek"  /"Nie żałuję", tekst Agnieszki Osieckiej w piosence Edyty Geppert/


W 2015 roku PiS dowiózł tych worków całą ciężarówkę. W nich znajdowały się tak istotne nadzieje, jak realna perspektywa budowy państwa z prawdziwego zdarzenia: rządów prawa, ochrony wolności i własności, poszanowania polskich tradycji narodowych i chrześcijańskich. Budowa silnej armii i dyplomacji godnej sporego europejskiego kraju w trudnym położeniu geopolitycznym. Obrony interesu najsłabszych, klasy średniej i restauracji inteligencji. Rozpędzenia pasożytniczych sitw i zaprowadzenia systemu, w którym pełnienie stanowisk i funkcji uzależnione jest od kompetencji, definiowanych jako połączenie inteligencji i edukacji, weryfikowanych za pomocą obiektywnych ocen. Innymi słowy polityki pro-państwowej, przeznaczonej dla państwowców ( za którego się uważam) i skierowanej przeciw tym, którzy państwo mają za nic i z Polską połączeni są tylko dokumentem tożsamości. Dziś uważam, że polityka tego rządu stała się kpiną ze wszystkich państwowców, którzy przywiezione przez PiS worki kupili niemal w ciemno.


Ostatnie zdanie wypada uzasadnić. Zadanie jest karkołomne, bo z jednej strony nie da się zaprzeczyć, że w warunkach permanentnej negacji przez opozycję ( wpieraną zagranicą) wszystkich działań PiS od 2015 r., wiele udało się osiągnąć -  z drugiej, krytyka partii Jarosława Kaczyńskiego z pozycji usadowionej poza "totalniactwem" i oszalałą lewicą, grozi wylaniem dziecka z kąpielą, bo na dziś nie da się wskazać lepszej partii, na którą dałoby się głosować. Nie będę zatem analizował przyczyn tej sytuacji, ani dawał recept na jej uzdrowienie. Nie da się tego zrobić w publicystycznej notce, bo to temat na całą bibliotekę. Chyba jeszcze w latach 70- tych w Krakowie odbywała się słynna wystawa obrazów: "Polaków portret własny”. Ktoś wtedy wpadł na genialny pomysł i przy wyjściu powiesił lustro. Dobrze by było, gdyby znalazł się ktoś, kto dziś powiesiłby takie lustro w siedzibie PiS - dyskusja byłaby o dwa nieba łatwiejsza i oparta na merytorycznych argumentach, a nie świętym przekonaniu o nieomylności prezesa i jego świty.


Polska, przed władzą Zjednoczonej Prawicy ( ZP - skrótem pojmowanym coraz częściej jako Zjednoczeni Partacze) była krajem pozbawionym własnego przemysłu (montownie), balansującym na granicy ekonomicznego interioru, ze skorumpowanym i niesprawnym wymiarem sprawiedliwości, w liczbie lekarzy na 1000 mieszkańców niezmiennym od roku 1989, uzależnionym od pieniędzy z UE, ze śmieszną armią, w którą trzeba pompować miliardy. Byliśmy narodem rozdartym, skłóconym, bez realnych szans na osiągnięcie jakiegoś zalążku jedności. Z elitami celebrytów, składających się ze stad lemingów łykających “wartości” z Zachodu, które może mają jakiś sens w państwach o przeszłości kolonialnej, ale które nie mają żadnego sensu w Polsce. Bez klasy średniej, z wykastrowaną nauką i nędznymi ośrodkami badawczymi. Właściwie trudno znaleźć obszar, który nie wymagałby głębokiej przebudowy. Coś się w tym zmieniło przez te sześć lat rządów ZP? Owszem, podjęto jakieś działania w każdej z tych dziedzin, słusznie zresztą zdefiniowanych przez Kaczyńskiego już w latach dziewięćdziesiątych, ale nic z tego nie wyszło poza fazę "niemowlęcą" - co gorsza, większość tych wiekopomnych zapowiedzi i planów nie wyrosło poza jednostkowe, acz spektakularne pokazy propagandowe, ochoczo i do znudzenia pokazywane przez toporną telewizję Kurskiego. Wiele rzeczy spektakularnie rozpoczęto, ale niczego nie tylko nie dokończono ( co zrozumiale, bo czasu nie da się przyspieszyć), co zaniechano z braku konsekwentnego planu lub  kompetentnych ludzi do realizacji.


W sprawie naprawy państwa Kaczyński zawsze powtarzał: "żadnych złudzeń, wszyscy są równi wobec prawa”. Miał być zatem koniec "republiki kolesi” i "znajomych królika". Koniec tym bardziej spektakularny, bo ośmioletnie rządy Platformy Obywatelskiej obfitowały w wiele afer i skandali związanych z politykami tej partii, nie tylko na szczeblu centralnym, ale też lokalnym. Były to rządy wielkich afer: afera hazardowa, afera Amber Gold, Infoafera, afera podsłuchowa, stoczniowa, afery prywatyzacyjne, stadionowa, autostradowa i niezliczona ilość afer mniejszego kalibru. Pytanie: ktoś za te afery "siedzi"? Ba, w wielu tych sprawach PiS nawet nie wdrożył procedur dochodzeniowych. Co z licznymi dziwnymi zabójstwami i "seryjnym samobójcą"? Mimo obietnic i szumnych zapowiedzi wznowienia kilku ważnych śledztw nie zrobiono nic. Nastąpiło natomiast odwrócenie "republiki kolesi". Już, niestety, często słychać, że opłacane z pieniędzy podatników synekury i synekurki obejmują koledzy i krewni działaczy PiS-u. Znajomi królika. Szef PiS-u uznał widocznie, że do walki ze starą nomenklaturą (postkomunistyczno - liberalną) potrzebuje nowej - tym razem ludzi z PiS. Nastąpiły zmiany personalne bez zmian instytucjonalnych, co tylko gmatwa cały system i powoduje chaos kompetencyjny. Gołym okiem widać to w sądownictwie, chociaż nie tylko tam.  Ale problem jest też taki, że dla zwykłego Polaka nie ma różnicy, czy czy na opłacanych przez niego instytucjach pasożytuje ten czy inny przedstawiciel tak naprawdę równie pazernej sitwy. Prof. Andrzej Zybertowicz nazwał to kiedyś "wielopiętrowym klientelizmem”, który niszczy podstawy polskiej polityki. System taki awansuje miernoty, dorobkiewiczostwo, korupcję, intryganctwo i kolesiowskie zależności. Wypycha zaś i odpycha ludzi zdolnych oraz produktywnych. Cóż z tego, że pisowska republika kolesi ma wymiar patriotyczny, skoro taki np. Marek Suski ( pewnie dobry człowiek i Polak) może wejść w dowolne buty urzędnika, nie legitymując się żadnymi walorami menadżerskimi i intelektualnymi, poza wiernością prezesowi.

Lubię to! Skomentuj507 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka