W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
141 obserwujących
593 notki
1335k odsłon
  3932   7

Czy korzyści przewyższają ryzyko?

Notka jest zbiorem wybranych faktów i pytań, które z tymi faktami się wiążą i z nich wynikają. Postanowiłem unikać formułowania wniosków i odpowiedzi ( chociaż nie do końca jest to możliwe), które mogłyby sugerować przyjęcie określonej postawy, niech każdy sam spróbuje sobie wysnuć wnioski.

Punktem wyjścia jest pytanie tytułowe. Wynika ono z oświadczenia Europejskiej Agencji Leków (EMA) i dotyczy szczepionek aplikowanym w zapobieganiu COVID-19. Nie da się odpowiedzieć na tak postawione pytanie bez choćby zgrubnego oszacowania wagi korzyści i przeciwstawnego tym korzyściom ryzyka. Jakie zatem korzyści dają nam szczepionki? Odpowiedź nie jest prosta, bo zaglądając na strony właściwie dowolnych, popularnych mediów -  w tym stron rządowych, Ministerstwa Zdrowia i oficjalnych serwisów medycznych - możemy wynotować sobie całą litanię rzekomych korzyści i benefitów, które trochę karykaturalnie wpisują się w powiedzenie o tym, jak być pięknym, zdrowym i bogatym. Niestety, większość jest już mocno nieaktualna, o czym łatwo się przekonać choćby po posunięciach i decyzjach MZ dotyczących covidowych obostrzeń i regulacji. Właściwie - nie licząc korzyści "segregacyjnych" czyli takich, które zaszczepionym dają jakieś przywileje, niedostępne dla niezaszczepionych - ostała się jedna, przyznaję że bardzo ważna, korzyść. Jest nią gwarancja, że zaszczepiony człowiek, w przypadku zachorowania na Covid, uniknie ciężkiego przechorowania. Co to oznacza nie do końca wiadomo, bowiem używana jest różna terminologia, ale przyjmuję, że jest to brak hospitalizacji, lub przynajmniej brak konieczności podłączenia do śmiercionośnego respiratora. Czy tak jest rzeczywiście i czy owa korzyść nie jest kolejną wydmuszką szczepionkowej propagandy można dyskutować, ale darujmy sobie taką dyskusję. Przyjmijmy, że tak jest i jest to korzyść prawdziwa.



Zajmijmy się zapełnieniem drugiej wagowej szali. Czyli co kryje się pod pojęciem szczepionkowego ryzyka? Zacznijmy od tego, jak ryzyko ( rozumiane jaki skutki uboczne) oceniają producenci szczepionek. Te informacje zawarte są w ulotkach, które - jak wiadomo - dołączane są do każdego leku. Coś o tym wiem, bo od wielu lat jestem pacjentem kardiologicznym i dzień zaczynam od kilku tabletek, które mają  chronić moje życie i normalne funkcjonowanie. Czytam ulotkę jednego z leków. Lista "działań niepożądanych" jest długa -  od banalnych dolegliwości po całkiem poważne i groźne, ale na końcu tej litanii jest informacja, że te niepożądane działania należy zgłaszać lekarzowi prowadzącemu. Po co? Bo on może zmienić taki lek na inny, o podobnym działaniu, ale mniej uciążliwy dla pacjenta. To zasadnicza, fundamentalna różnica między lekami standardowymi a szczepionką, której nie da "odszczepić". Przyjąłeś szczepionkę, masz problem - trudno, musisz z tym żyć, nikt już tego nie zmieni. A jak wygląda lista działań niepożądanych w covidowych szczepionkach? Jest długa, ale bardzo banalna - właściwie nie można nigdzie doczytać się czegoś, co kazałoby się zastanowić, czy w ogóle istnieje jakieś poważniejsze niebezpieczeństwo. Czy to nie  jest dziwne?  Tabletki na coś tam, badane latami, zanim zostały dopuszczone do obrotu, zawierają potężną litanię ostrzeżeń, a szczepionki, niezwykle ważne z punktu widzenia życia i zdrowia, chociaż dopuszczone warunkowo w sytuacji kryzysowej, wg. ulotek są  doskonałe. Dziwne, nieprawdaż?


Ale ulotki są też aktualizowane. W przypadku tabletek na coś tam - aktualizacja w praktyce oznacza wycofanie leku z obrotu. Bo coś kiedyś jednak przeoczono, źle zbadano i oceniono, czyli cały proces badawczy trzeba powtórzyć i opracować nową formułę. Jak  jest z covidowymi szczepionkami? Przed kilkoma dniami Health Canada, federalna agencja leków w Kanadzie, zaktualizowała etykiety szczepionek Pfizer-BioNTech i Moderna COVID-19, tak, że zawierają one informacje o możliwym poszczepiennym zapaleniu mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia. Fakt ten zostaje póki co starannie pomijany w mediach, ale skoro federalna poważna instytucja decyduje się na taką aktualizację, to coś chyba jest na rzeczy. Zwłaszcza, ze zapalenie mięśnia sercowego lub osierdzia, to nie swędzenie w miejscu wkłucia igły ze szczepionką. Swoją drogą ciekawe, czy  ta aktualizacja zostanie wkrótce wygumkowana, czy "rozleje" się na covidowy świat? I pytanie ważniejsze: jakie jeszcze aktualizacje pojawią się w szczepionkowych ulotkach? Na dziś firmy farmaceutyczne i uniwersytety nadal wstrzymują wyniki prawie 6000 badań medycznych w UE, chociaż ich publikacja jest ich obowiązkiem. W USA CDC ( agencja rządu federalnego Stanów Zjednoczonych) przyznaje, że szczepionka przeciwko Covid 19 jednak może szkodzić, ale na razie tylko trochę.A może - jak powiedział to niejaki David Spiegelhalter, cytowany przez Onet spec od statystki: "Zgony po szczepieniu to dokładnie to, czego oczekuje się od skutecznego, ale niedoskonałego preparatu"?

Lubię to! Skomentuj194 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości