Niestety, proces staczania się Salonu 24 chyba osiągnął dno, teraz pozostaje tylko czekać na słyszalne pukanie od spodu. Napisałem dziś ważną społecznie notkę : TUTAJ
I tak jak media głównego ścieku starannie omijają temat poruszony w notce, tak samo zachował się Salon24. Cenzura prewencyjna, omijanie ważnych tematów, dobór materiałów kopiowanych z Interii, Onetu i WP - co by tu jeszcze spieprzyć panie Jastrzębowski?
Gapią się w sufit, wodzą po gzymsie wzrokiem niemiłym.
Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek,
Bo jedna myśl im chodzi po głowie, którą tak streszczę:
"Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?"
Przestałem się właśnie uważać za blogera Salonu. To już nie jest miejsce na swobodną wymianę myśli, poglądów, komentarzy czy bzdurek o innej inszości. W ścieku babrać się nie mam zamiaru. Ponieważ jakieś marne resztki Salonu pozostały jeszcze w salonowej piwnicy, tylko tam będę umieszczac krótkie notki raczej sygnalizujące jakiś temat, niż je analizujące. Plus gdzieniegdzie komentarze. I tyle, bo skoro na każdym kroku zabiera mi się wolność ( wolności w mediach głównego ścieku nie ma już dawno), to trzeba rzeczy nazywać po imieniu i olewać jako nic nie warte.
Wszystkim moim PT Sympatykom życzę dużo zdrowia i wolności. Omijajcie główny ściek! Pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (33)