Nie lubię pisać notek ad'personam. W tym wypadku jednak nie chcem, ale muszem. Napisał bowiem pod moim adresem były @Peacemaker, obecny @Ojciec 1500 plus takie oto m.in kwiatki: "Zejdź mi z oczu!" ( na moim blogu), a gdzie indziej " "Poziom" Pasierbiewicza coraz bliżej - czekam na twój paszkwil poświęcony mojej skromnej osobie".
A wszystko dlatego, że @Ojciec 1500 plus stał się czołowym aktywistą Salonu, który rzeczową polemikę z moimi artykułami sprowadził do absurdu, nie tylko uznając mnie za wroga publicznego numer jeden na Salonie, ale swoimi przydługimi wywodami z gatunku "gdybologii" i pobożnych życzeń, próbuje narzucić swój "jedynie" słuszny światopogląd, nie uznając żadnych kontrargumentów, żadnego innego punkty widzenia, żadnego "ale". Długo jestem cierpliwy, zdaję sobie sprawę, że często piszę ( świadomie) kontrowersje, mam naturę chodzenia pod prąd, ale zawsze - co często podkreślam w komentarzach pod notkami - opisuję moje subiektywne zdanie w danym temacie, z którym każdy ma wybór - zgodzić się lub nie. Nie banuję za poglądy - jeżeli to robię to tylko wobec ewidentnych trolli, chamów i osób uwłaczającym powadze polskich spraw: urzędów, zasłużonych Polaków, historii itp.
"Czekam na twój paszkwil poświęcony mojej skromnej osobie" ... może to jest ten czas na napisanie czegoś w tym guście? Mógłbym, gdybym powyrywał z kontekstu ( co jest ulubionym zajęciem niektórych bywalców Salonu) często sprzeczne ze sobą twierdzenia Ojca 1500, to powstałaby niezła marmolada i pasztet, który rozsmarowany na ścianie mało przypominałby Ojca. Ale po co miałbym to robić? Zniżać się do poziomu "zejdź mi z oczu'? No nie, trzeba mieć klasę, a nie zwyczaje buca, który przyłazi do kogoś w ugnojonych butach, bezczelnie poucza głosząc swoje objawienia i na koniec rozlewa atrament na dywan. Pomijam już z litości, że zwyczaj trzaskania salonowymi drzwiami i powrotów typu "a kuku, tu jestem" ( zapożyczone od @Beret w akcji - dziękuję), Ojciec1500 opanował do perfekcji. A podobno to ja jestem niestabilny... :-)
Dobra nie chcę się znęcać, chociaż podobną retorykę wobec mnie zaczął uprawiać @Rafał Broda, inny aktywista od "gdybologii" i nieomylnych racji - jedynie słusznych, których w żadnym razie nie należy podważać, żeby nie narazić się na tego rodzaju komentarz: "Przecież mówię, że Pan nie widzi, nie słucha i nie myśli. Tak jak Niezawisły. Tamten chodzi do cafe Rio, a Pan do Żabki". Cóż, porównywawanie mmnie z "Niezawisłym" to nawet rzecz fajna, bo doskonale dokumentuje moje słowa z ostatniej notki: Metoda divide et impera współcześnie jest prosta: chcesz panować nad zbiorowością, to wskaż wroga i nie daj ludziom wyboru. Narzuć zasadę sekciarską: kto nie z nami, ten przeciw nam. Taka jest dziś narracja polskich mediów i polskiej polityki.(...) To dyktatura sumień, w której formalne wolności istnieją, ale już w sprawach publicznych, interesu narodowego, bezpieczeństwa państwa można albo się wypowiadać, tak jak należy, albo morda w kubeł. Tylko taki pozostawia się wybór.
Wspomniani wyżej panowie raczej nie zdają sobie sprawy, że w tej dyktaturze sumień, stoją tam, gdzie w czasach mojej młodości stało ZOMO i partyjni aktywiści, którzy na odmienne zdanie reagowali identycznie jak oni dziś. Kto nie jest w sprawach, które głoszą jako swoje jedyne prawdy zgodny z ich przekazem ten jest zdrajcą, ruską onucą, wyrzutkiem albo upośledzonym umysłowo. Aha , przy okazji: w odróżnieniu od "Niezawisłego" nie mam teczki TW, nie podróżowałem do USA, w stanie wojennym byłem trzykrotnie zatrzymany za działalność opozycyjną i groził mi za to wyrok. Dlatego proszę uprzejmie o nieco szacunku - jeżeli wiecie panowie co to w ogóle jest.
Chyba tyle. Ale jakby co, to możemy się naparzać, bo uparty ze mnie " bydlak". Ale proponuję przeprosić i spadać na swoje włości - wolność Tomku w swoim domku. Na pewno znajdziecie panowie pocieszenie u wiernych wyznawców.
Kemir.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)