Zbieżność tytułu i treści niniejszej notki, nie ma nic wspólnego z partią założoną przez S. Tymińskiego, a wszelkie podobieństwa są przypadkowe i niezamierzone.
Coraz bardziej uwidacznia się fakt, że Polska znajduje się w stanie wyborczej wojenki, która zapewne lada moment przybierze kształt otwartej wojny. Wojny nierównej, prowadzonej przez jedną ze stron w sposób przypisany raczej dyktaturom, niż demokracjom nie tylko z nazwy. Pretendująca do objęcia władzy opozycja i jej kandydat na Prezydenta RP, ostrzeliwana jest coraz bardziej przez połączoną artylerię najemnych mediów i "artylerzystów" rządowego i prezydenckiego obozu władzy.
Ostrzeliwani bronią się jeszcze dzielnie i dosyć skutecznie, wyprowadzając nawet udane kontrataki, ale wobec pocisków coraz większej wagi i bezwzględnej skuteczności, ich heroiczna walka szabelkami, okaże się tylko kolejnym annałem najnowszej historii Polski. Póki co określani są mianem "podpalaczy Polski i wichrzycielami w odmętach szaleństwa".
Publikowane oficjalnie sondaże wyborcze, nie pozostawiają złudzeń. Przy czym bez znaczenia jest fakt, że nawet rodowodowe lemingi mają z nich ubaw po pachy - to jasny sygnał władzy, że fundamentalna jest stalinowska zasada:Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy. Mamy do czynienia z absurdalną sytuacją, w której 'obciachowy", nudny jak flaki z olejem, zupelnie niesprawny intelektualnie i politycznie urzędujący Prezydent, wciąż ma większe sznase na wyborczą wygraną, niż błyskotliwy, energiczny i nowoczesny kandydat opozycji. W normalnym, choćby tylko częściowo demokratycznym kraju, już na starcie kampanii wyborczej wynik bylby przesądzony i jasny, Analogicznie sytuacja ma się na froncie wyborczej wojny parlamentarnej: rządząca partia nie tylko nie miałaby szans, na sukces wyborczy, ale dawno odeszłaby w niesławie w niebyt, mierzony co najwyżej sądowymi wyrokami.
Oczywiście zgnilizna tych absurdów ma swoje przyczyny. Szczupłość salonowej notki (sam nie czytuję na ogół sążnistych elaboratów), nakazuje skupić się na jednej z nich.
Kilka dni temu, czytając szalenie interesującą notkę jednego z Blogerów Salonu, natknąłem się na komentarz takiej mniej więcej treści (cytuję z pamęci):
Tak, Platforma to zło i czas na wymianę rządów. Ale w życiu nie zagłosuję na PIS i wszystko to, co z PISem związane. To partia "uwsteczniająca", przykładająca zbyt dużą wagę do kwestii światopoglądowych, ingerująca za bardzo w prywatne zycie Polaków, szermująca Smoleńskiem i oderwanym od współczesności kościołem.
Na podstawie takiej wypowiedzi, w pewnym uproszczeniu można śmiało napisać, że naprawdę znaczna i zapewne przeważająca część społeczeństwa doskonale spostrzega antypolskość i antyspołeczność rządzących. Jednak przekonanie ich do zagłosowania na jedyną na dziś alternatywną siłę opozycyjną, to klasyczne mission impossible. Oni pomimo wszystko zagłosują na PO! Dodadzą wszak do tego zbieżnośc interesów: przyzwolenie na wszelkiej maści "kombinatorstwo", zbędność kompetencji i kwalifikacji, pewność zatrudnienia w monstrualnie rozbudowanej administracji itd, itp ...
Nie mam złudzeń - ani Andrzej Duda, ani PiS wyborów nie wygra. Z punktu widzenia władzy wygrać nie może, bo zbyt dużo ta władza ma do stracenia. Kaliber ostrzału i podsycane wyżej cytowane poglądy zrobią swoje - niestety.
Takie, a nie inne usadowienie PiS sprawia, że każde, nawet sfałszowwane wyniki wyborów
będą mniej lub bardziej - ale zawsze - wiarygodne i do "przepchnięcia" w świadomość opinii publicznej.
Polsce potrzebna jest nowa, świeża partia opozycyjna. Tytułowa Patia X - taka, na którą bez żadnych oporów i interesów prywaty, zagłosuje nawet ten wyżej cytowany leming. Taka, której nie da się przykleić łatki wichrzycieli i podpalaczy, bez odpowiedzi w postaci ulicznych i masowych protestów. Taka, wobec której nie da się robić parodii z sondaży i wyborów.
Takiej partii jeszcze nie ma. Jej byt jest podobny do hipotetycznej dziewiątej planety w Układzie Słonecznym. Obawiam się/mam nadzieję, że po jesiennych wyborach taka partia będzie musiała się zmaterializować. Nie ukrywam, że jako jej lidera widzę Pana Andrzeja Dudę. Ktoś jest innego zdania?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)