Czasem mam wrażenie, że jako społeczność Salonu, tworzymy tutaj specyficzną grupę wsparcia, w beznadziei, której na imię Polska. Dotyczy to oczywiście tej grupy blogerów, którzy pomimo wszechobecnego odmóżdżania, zachowali zdolności analitycznego myślenia i oceny rzeczywistej sytuacji. Lchlipy to z kolei dziwaczny folklor, który niestety poza Salonem jest tak powszechny, jak karaluchy w zakładach zbiorowego żywienia.
Czytam tytuły notek na Stronie Głównej Salonu: na dziesięć notek, osiem o prezydenckiej kampanii wyborczej. Komorowski, Duda, Duda i Komorowski - porówania, punktowanie, argumenty za i przeciw, przewidywania i wyrocznie. Wniosek, zresztą jedynie słuszny jest taki: mamy buraczanego Prezydenta, uciekającego się w kampanii do buraczanych metod i czas buraka wyrwać spod ciepełka żyrandola.
Dla kontrastu spoglądam na portal Gazeta.pl.
Ze strony głównej mogę dowiedzieć się, co się stanie, jak zjem łyżeczkę cynamonu.
Że aktorka Koroniewska prawie się "zrzygała" przy czytaniu "Greya", że jest Komorowski, a po nim długo, dlugo nic, a troszkę niżej, że wg. TNS, PBK jednak traci, a Duda zyskuje.
Wśród "newsów" informacja o kobiecie, co to przewróciła się w Lidlu, o Lisie, co odpowiada "szczujni" i o "BronkoMarkecie".
W TV, pełowski kłamca o fizjonomii prosiaka, niejaki Kierwiński straszy Macierewiczem, Pawłowicz i brakiem doświadczenia Dudy. Tu i ówdzie skaczą po SKOK-ach - można odnieść wrażenie, że to największa katastrofa Polski stulecia i gdyby nie świetlana władza, to wszyscy już bylibyśmy w samych skarpetkach.
Medialna papka, pożywienie dla Lchlipów, właściwie chlew z brudnym korytem i zadowolymi świniami, ktore żrą to, co im się podaje.
To jakieś niewyobrażalane szaleństwo, że w potwornie zadłużonym kraju, gdzie żaden obszar działalności państwa nie funkcjonuje chociażby w kategoriach przyzwoitości, gdzie bezprawie znaczy więcej, niż prawo i gdzie debata publiczna to podział na radykałow i miłośników "zgody i bezpieczeństwa", antidotum na patologie jest... łyżeczka cynamonu.
Pozostaje nam jedynie odreagować na Salonie notką, nazwać Bronisława Komorowskiego po imieniu, ewentualnie rzucić czymś w telewizor z facjatą Kierwińskiego. No i jeszcze oddać swój wyborczy głos na Andrzeja Dudę. Ale nie łudźmy się zbytnio - świnie przyzwyczaiły się do swojego żarcia w korycie. Zmienić im "menu" i posprzątać ten chlew, to chyba "mission impossible"...
Idę po cynamon.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)