kemir kemir
174
BLOG

Klepany Polonez? Nie, to kupa złomu

kemir kemir Polityka Obserwuj notkę 4

Nie wybiorę zgody i bezpieczeństwa - w ustach Bronisława Komorowskiego hasło brzmi wyjątkowo fałszywie i obrzydliwie. Wysłuchałem mowy Komorowskiego na zakończenie kampanii wyborczej - wcześniej wysłuchując porywającego wystąpienia Andrzeja Dudy. 
Ktoś, kto nie znałby zupełnie polskich realiów, myślałby - i słusznie - że ci panowie
reprezentują jakieś zupełnie odmienne kraje, kultury i społeczeństwa. Komorowski - jak zwykle zresztą - z kartki odczytał swoje życzeniowo-fantastyczne wizje i schizofreniczne oceny samego siebie oraz "zielonej wyspy". Właściwie nic nowego. Wystąpienie jakich setki naoglądałem się w czasach PZPR-owskiego matriksu - przeniesione bez okrawania w czasy współczesne. Nikt, kto ma oczy i chociaż odrobinę zdrowego rozsądku nie może wziąść przemówienia Komorowskiego serio - zaklinanie rzeczywistości to znak rozpoznawczy urzędującego Prezydenta. Jednak chyba sam PBK uznał, że ględzenie o matriksie to trochę za mało, dlatego bezprzykładnie, w sposób właściwy dla klimatów Ruskiej Budy zaatakował swojego najgroźniejszego rywala - Andrzeja Dudę. Cytować nie będę - kto chce przeczyta/usłyszy, ale co innego mnie w tym boksie poniżej pasa uderza: Komorowski to już nie klepany polonez - to raczej kupa zgrzytającego złomu, reprezentującego zdezelowany warsztat, który ma być postrzegany jako luksusowy serwis - jedyny i bezkonkurencyjny. A jak ktoś. według Komorowskiego, widzi walący się warsztat - znaczy ślepy jest, szalony, prowadzący Polskę na manowce i ... w średniowiecze. Wolę jednak po stokroć realne "średniowiecze" Dudy, niż matriks Komorowskiego. 

Kampania jasno pokazała jakim człowiekiem jest Komorowski. Jego "zgoda" jest niebywałym szczytem bezczelnej hipokryzji. Jak to jest, że ktoś ględzący przy kazdej okazji o mitycznej zgodzie, wykazuje się bezprzykładną agresją tam, gdzie trzeba zaprezentować swoje argumenty i ludzką wolę  merytorycznej polemiki? Cóż - skoro brak siły argumentów, jest argument siły, jest debata ze samym sobą przy udziale przyjaznego "dziennikarza", jest spot straszący "dudokaczorem". Absurd i dziecinada, uprawiana i autoryzowana przez człowieka skaczącego po taborecie w japońskim parlamencie.
Bezpieczeństwo? Zdezelowany warsztat z bezpieczeństwem ma tyle wspólnego, co opalanie się na torze F-1 podczas wyścigu bolidów. Bezpieczeństwo jest tylko w luksusowym biurze, gdzie w światłach żyrandola spija się jeszcze unijną śmietankę, a stosowny alkohol zagryza ośmiorniczkami. Bigosowanie i przaśne żarty, to trochę za mało, żeby sprawować władzę. 
Na dziś straciłem do Komorowskiego jakies marne resztki jakiekokolwiek szacunku - nie da się głosować na kupę złomu. Nie można godzić się z nowakami, mirami, miśkami, nie można godzić się na "murzyństwo", ciemne powiązania urzędującego Prezydenta i pelnienia przez niego funkcji notariusza tajnego układu. Odrzucam taką zgodę, ukrytą pod wyborczym sloganem Bronisława Komorowskiego,

O prawdziwej Polsce, o tej Polsce, w której mieszkają prawdziwi ludzie, mówił Andrzej Duda. Prawdziwe słowa, prawdziwy kandydat, prawdziwa kampania - chce się napisać, że dopóki są tacy ludzie jak Andrzej Duda, to jeszcze Polska nie zginęłę....

Na kilkadziesiąt godzin przed wyborami trzeba jasno napisać: wybór Prezydenta RP jest sprawą oczywistą i jasną. Nie wolno oddawać głosu na kłamliwego, żyjącego schizofreniczną rzeczywistością Bronisława Komorowskiego, który tak jak kupa złomu, nie jest wiele wart, nic nie chce i nie umie zrobić.
Zdezezelowany, rozkradziony i wyprzedany warsztat należy przewietrzyć, posprzątać i odbudować.Zatrudnić pracowników. Zadbać o prawdziwy, a nie papierowy rozwój. Nie wiem, czy Andrzej Duda jest w stanie sam dokonać tego dzieła, ale wiem, że do nas - Wyborców - należy pierwszy krok i należy dać Jemu szansę. Pamiętajmy, że jego szansa, jest naszą szansą, Tyle wystarczy. Na początek! 

kemir
O mnie kemir

Z mojego subiektywnego punktu widzenia jestem całkowicie obiektywny.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka