Z ciekawością i zainteresowaniem przyczytałem cenną notkę autorstwa WAW75, pod enigmatycznie brzmiącym tytułem "Kto zrozumie wykład Kukiza".
Analiza sytuacji politycznej w Polsce w kontekście jesiennych wybórów i wciąż jeszcze nie rozstrzygniętych wyborów prezydenckich jest interesująca i trafna, ale zakłada, że :
a) Paweł Kukiz udzielił Polakom lekcji myślenia i trafnej oceny rzeczywistości
b) Przestawiła się "wajcha", kierująca Polaków na nowe tory myślenia o Polsce.
Napisał WAW75 tak:
Niezależnie od tego na czyją szalę przechyli się zwycięstwo w tegorocznych wyborach prezydenckich, to „wajcha” w społeczeństwie się przestawiła. I – cytując słowa samego Komorowskiego: „trzeba być ślepym żeby tego nie zauważyć”.
Ponieważ nie chcę uchodzić za zupełnego ślepca, zauważam, że w społeczeństwie rzeczywiście coś drgnęło - co jasno pokazała pierwsza tura wyborów prezydnckich. Klęska Komorowskiego i sukces Kukiza mają swoją bezsporną wymowę.
Jednak z przestawioną "wajchą" byłbym bardzo ostrożny - przynajmniej do czasu ogłoszenia przez Państwową Komisję Wyborczą, że zwyciezcą wyborów jest Andrzej Duda.
W takim wypadku, moje poniższe rozważania okażą się zupełnie bez sensu.
Ale co, jeżeli znowu zostaniemy skazani na następne 5 lat "owocnej" prezydentury Komorowskiego? Czy "wajcha" rzeczywiście zmieni położenie?
Otóż - moim zdaniem nie. Warto zdać sobie jasno sprawę z tego, że wszystkie te ohydne zabiegi mainstreamu, mające na celu reelekcję aktualnego lokatora Belwederu są czynione nie tyle dla osoby o nazwisku Komorowski, co dla utrzymania za wszelką cenę status quo - wajcha ma zostać nie poruszona. Ewentualny tryumf Komorowskiego natychmiast zostanie odtrąbiony fanfarami i podparty zmasowaną agitką, jak to teraz będzie już cacy i fajnie, a Polskę znów uratowano przed zakusami szalonych radykałów. Naczelnym hasłem będzie dobrze znane pamiętającym "komunę" - " Ambitny program Partii pomostem w XXI wiek" i tego rodzaju zmodyfikowane propogandowe brednie. Już teraz warto zauważyć pewną gotowość PO, do zmiany wizerunku i ubranka - przymiarki Ryszarda Petru nie są przecież przypadkiem.
I co? Wyjdziemy na ulicę? Nie - bo gdyby tak miało być, to już dawno by się dokonało. Powodów było aż nadto. Wszyscy zamkniemy się za to w swoich małych światkach, zajrzymy na swoje konta w bankach i policzymy na co wystarczy po zapłaceniu rachunków. Niektórzy tylko, dla pokrzepienia serc zaintonują "Polacy nic się nie stało" i będą pisać, że trzeba przestawić tą cholerną wajchę.
Niestety, nie dokona tego pan Kukiz. Już samo stwierdzenie, że osiągając dwudziestoprocentowe poparcie w wyborach, udzielił Polakom lekcji, jest moim zdaniem zbyt optymistyczne i za daleko idące. Znaczna część elektoratu pana Kukiza, to przecież zdeklarowane lemingi, na krotko przebudzone ze snu, a tak naprawdę mające gdzieś sprawy, które wykraczają poza ich bankowe konta, seks w weekendy i lajki na fejsie.
To nie są ludzie, ktorzy są w stanie stworzyć coś w rodzaju "żelaznego elektoratu", jakimi pochwalić się mogą PO i PiS. Niech nikogo nie zmyli zatem piękne - a jakże - 20% poparcia. Pytanie jakie należy postawić, powinno raczej brzmieć w tonie, ile tego elektoratu uda się zatrzymać i stworzyć sensowne struktury. A na razie nie słychać i nie widać, jaki Paweł Kukiz ma na to pomysł.
Trzeba także mieć świadomość, że medialna i propagandowa machina PO zrobi wszystko, żeby albo do powstania trzeciej siły politycznej w Polsce nie dopuścić w ogole, albo rozjechać tak, jak walec rozjeżdża żabę. Próbkę możliwości takiej machiny już mamy - patrz co zrobiono z telewizji publicznej, która już nawet nie udaje jakiegokolwiek obiektywizmu.
"Rozjechanie" Kukiza może okazać się zadaniem łatwym, ze względu na kolejną - jakby nie patrzeć - porażkę PiS i Jarosława Kaczyńskiego. PiS-u nie stać na następne "moralne zwycięstwo", a przegrana Dudy musi i powinna stać się zalążkiem zmian i przynajmniej "małej rewolucji" w strukturach i programie - zwłaszcza w obliczu jesiennych wyborów. Ślepa wiara w przestawioną "wajchę" może spowodować ponowne, bolesne uderzenie głową w "szklany sufit".
Podsumowując. Tak, zbliżyliśmy się do "wajchy" na tyle, że można ją pociągnąć i zmienić jej położenie. czy zmienimy - okaże się w niedzielę. Wygranej Andrzeja Dudy nie da się w żadnych słowach przecenić, ale to działa - czy to się komuś podoba czy nie - w obie strony.
Przegrana oznaczać będzie utrzymanie status quo - Bóg jeden wie, na jak długo.
ilustracja: „Railway swith lever 01” autorstwa Bengt Oberger - Praca własna. Licencja CC BY-SA 3.0 na podstawie Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Railway_swith_lever_01.JPG#/media/File:Railway_swith_lever_01.JPG



Komentarze
Pokaż komentarze (20)