Atak na prezydenta Komorowskiego w Łucku
Do zdarzenia doszło, kiedy Bronisław Komorowski wychodził z katedry w Łucku, gdzie chwilę wcześniej mówił między innymi o potrzebie pojednania polsko-ukraińskiego. Kiedy przed świątynią zatrzymał się, by przywitać się z ludźmi, podszedł do niego młody człowiek z jajkiem w dłoni. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu zareagowali błyskawicznie, powalając napastnika na ziemię. Zdążył on jednak pobrudzić prezydentowi klapę marynarki.
Mężczyzna miał ze sobą plecak z żółtym napisem „Swoboda”. Nie ma jednak żadnych informacji, czy była to zaplanowana akcja ukraińskich nacjonalistów z tego ugrupowania, czy też prowokacja ze strony ich przeciwników politycznych.
Jeżeli coś robimy, bierzemy za to odpowiedzialność - powiedział Światosław Borucki.
Dziwię się napastnikowi. Pewnie nie wie ile polski prezydent zrobił dla Ukrańców żeby nie byli oskarżani o zbrodnie. Z drugiej strony, jest to "głowa państwa". Aż trudno sobie wyobrazić co działoby się jakby u nas jakiś "faszysta" wyskoczył z jajkiem na przedstawiciela innego państwa. Cała zdeterminowana machina Sienkiewicza ruszyłaby do boju.
– Razem oddajemy hołd wszystkim pomordowanym, razem przepraszamy Boga za zbrodnie i krzywdy prostymi słowami: odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom - powiedział B.Komorowski
Służby znów stanęły na wysokości działania obezwładniając napastnika.Agencje nie podają czy BOR wyposarzony dziś był w parasole przeciwjajeczne.




Komentarze
Pokaż komentarze (83)