Nawet jeśli oferent był jeden, nie usprawiedliwia to faktu, że nikogo nie zainteresowało, kim naprawdę jest.
Skoro oferent katarski chciał kupić wyłącznie teren ściśle związany z produkcją, a pozostali oferenci byli zainteresowani zakupem "obrzeży", a nawet juz je zakupili wg słów min. Grada w rozmowie z M. Olejnik, to inwestor katarski nie był jedynym chcącym kupić całość.
Prowokacja dziennikarska TVN24 ujawniła swego czasu, że w ministerstwie brak zainteresowania nowymi klientami, ponieważ wszyscy czekali na nieznanego oferenta katarskiego - ta obserwacja kłóci sie z informacjami o intensywnych poszukiwaniach i rzeczywistym braku innych chętnych do zakupu stoczni.
Skoro oferent był zainteresowany terenem stoczni jako jedyny, po co pracownicy ministerstwa informowali go szczegółowo o innych ofertach dotyczących, jak chyba należy rozumieć, "obrzeży", co tłumaczą obecnie chęcią działania na korzyść Skarbu Państwa?
Jak to było z tym zabezpieczeniem antykorupcyjnym, skoro dotąd mówiono, że sprawdzać miała poproszona o to specjalnie ABW, a teraz min. Grad twierdzi, ze sprawdzanie było obowiazkiem wszystkich służb i dlaczego zgłasza pretensje do CBA, że nie zawiadomiła go o ustaleniach ws handlarza bronią, skoro wiedza o nim była powszechna, podobnie jak informacja, że ubiegły rząd nie zdecydował się na oferte z jego pośrednictwem?
Na koniec wyróżnienie przewijajacego sie wielokrotnie w tej sprawie argumentu "działania ministerstwa były nakierowane na dobro państwa" jako usprawiedliwienia niejasności. I pytanie: czy uwieńczył je efekt w postaci dobra państwa? Intencje mieli dobre, wyszło jak zawsze?



Komentarze
Pokaż komentarze (8)