Każdy ma swój własny próg wytrzymałości, odporności na traumatyczne wydarzenia. Obecny rok obfitował w nie w niespotykanej skali, takie nagromadzenie dramatu trudno by było nawet sobie wyobrazić, gdyby nie wydarzyło sie naprawdę. Moze dlatego ciężko w to wszystko uwierzyć, trzeba przypominać sobie, co nas - bo nas wszystkich - spotkało od wczesnej wiosny tragicznego 2010.
Może dlatego część obywateli kraju obdarzonych przecież zwykłą odpornością neguje dramat, szuka swoistego wentylu bezpieczeństwa w niewybrednych żartach z kolejnych tragedii. Bo nie dostało sie tylko powodzianom, nie licząc lapsusów językowych urzędującego prezydenta. Ale nastapił wysyp dowcipów o zmarłych w tragedii smoleńskiej, ich obiektem udało się zostać nawet wdowie po Przemysławie Gosiewskim, żartowano wielokrotnie z osób czuwających pod krzyzem smoleńskim; ich głównym bohaterem pozostaje Jarosław Kaczyński nieustępliwie upierający się nazywać dramat dramatem.
I oczywiście jest w tym również walka partyjna, kurczowe trzymanie się notowań PO, ale stosunek do tych wszystkich śmierci i pomniejszych nieszczęść, jakie spadły na Polskę ma, tak się zdaje, również wymiar ludyczny, bo nawet nie ludowy. Ponieważ w naszej tradycji nie ma Halloween, on dopiero "wchodzi", choć organizowane są imprezy - raczej mało demoniczne, niezdecydowane, charakteryzujące się pewną swobodą, jednak w szacunku dla zmarłych wywiedzionym z Zaduszek, Dziadów i całej naszej kultury.
Ale są też reakcje, pierwotne, atawizmy i to one mogły dojść do głosu wobec niewyobrażalnego nagromadzenia tragedii. W Meksyku tradycją jest taniec na grobach, kolorowe trumny, festyny na pogrzebach. Oni mieli swoich bogów, bogów krwawych, władca Inków był równocześnie bóstwem i składano mu ofiary, śmierć nie była czymś niezwykłym - może część z tamtej kultury przeniosła się do współczesności. A może takie zachowanie zdarza się ponadkulturowo, szczególnie u ludzi młodych, o słabej odporności na cierpienie. I stąd wywodzą się żarty czy akty agresji - z potrzeby zlekceważenia śmierci, protestu wobec cierpienia, "postawienia się" mu.
Zbliżają się Święta Zmarłych, będą niezwykle trudne, bo nie wiadomo będzie, na które groby nie pójść. Może tego roku uda się nieco inaczej - bardziej kolorowo mimo oczywistego smutku - podejść do oddawania czci zmarłym. Bo jednak trzeba jakoś to wszystko przeżyć. Oby nie doszło do masowych aktów dewastacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)