A tak prezes partii Jarosław Kaczyński, jak jego najbliżsi współpracownicy to wiedzą. Wiedzą doskonale, że jest grupa wyborców, która nie odda głosu na nikogo innego, jak tylko na przedstawicieli tego ugrupowania. Owszem, niekoniecznie w wyborach samorządowych - tu przewagę mogą uzyskać lokalne komitety, bo zwolennicy PiS nie będą odczuwać potrzeby wspierania ugrupowania w rejonie - wybiorą sobie znanych, choć niewątpliwie nie z PO.
Ale wybory parlamentarne będą PiS, w stałej 1/3. Bo po prostu wyborcy tej partii nie mają nikogo innego, na kogo mogliby zagłosować. Natomiast jest teraz już duży wybór ugrupowań, na jakie nie oddadzą swoich głosów na pewno. Pytaniem otwartym pozostaje, czy wyborcy partii poza PiS byliby skłonni poprzeć tym razem to ugrupowanie. Tego wykluczyć nie można, bo PiS we wszystkim, co robi, jest niewątpliwie autentyczny, nie można odmówić mu szczerości, bo nawet jeśli promował "przemianę" Jarosława Kaczyńskiego, to ten prędzej, czy później - tak naprawdę to całkiem szybko - zwierzył się obywatelom, że sięgnięcie po techniki pijarowskie było zabiegiem, od którego się odżegnuje.
A Jarosław Kaczyński radził sobie z owym zadaniem, co było opinią powszechną, bardzo dobrze. Do wyborców trafił przekaz o potencjale, możliwościach i planowym zaniechaniu ich używania. Części wyborców nawet nieco niechętnych swoim przyznaniem się do odgrywania roli w kampanii zaimponował, bo nikt chyba nie łudził się, że szczery był w swoich wypowiedziach na wiecach również Bronisław Komorowski powtarzający sztampowe hasła.
Może okazać się, że obecne decyzje personalne nie zachwieją odczuć wobec partii PiS jej nawet umiarkowanych zwolenników, bo wrażenie osaczenia, gdzie każdy musi przede wszystkim dbać o lojalność aby "nie dać się" przeciwnikom politycznym i największym krajowym mediom może być podzielane przez więcej osób, niż mogłoby wydać się na pierwszy rzut oka. Była w końcu tragedia smoleńska i ludzie myślący widzą, co w sprawie jej wyjaśnienia robi rząd, co prokuratura, którym na liście priorytetów jest ta sprawa dla urzędującego Prezydenta.
Dlatego PiS, nawet jeśli nie wygra najbliższych wyborów parlamentarnych, to uzyska mocną drugą pozycję. A jeśli zdecyduje się rzucić w wir tematyki gospodarczej przedstawiając rzetelne analizy i propozycje wyjścia z kryzysu brzmiące przekonująco, ma szansę nawet na zwycięstwo. Chyba, że wypuści do pierwszego szeregu liderów, którzy w przeszłości zdążyli do siebie zdecydowanie zrazić. Bo później nie wydarzyło się nic, co mogłoby do nich przekonać; niekoniecznie takiej wagi, jak w przypadku Jarosława Kaczyńskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)