Polska Agencja Prasowa w swoim komunikacie przedrukowywanym rutynowo przez pozostałe media zawarła tezę, cytuję: " Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że jego partia nie ma czasu zajmować się sprawą wykluczeniaPawła Poncyljusza, bo trwa intensywna kampania wyborcza." (podkr. moje) Tymczasem Jarosław Kaczyński ani razu nie wspomniał o wykluczeniu tego posła z Prawa i Sprawiedliwości.
Do Pawła Poncyljusza odnosiły się bezpośrednio nastepujące stwierdzenia Prezesa PiS:
1. "nie będziemy zajmowali się Pawłem Poncyljuszem",
2. "panów Poncyljuszów, że tak powiem, zostawiamy".
Z tych słów nie wynika bynajmniej zamiar wykluczenia Pawła Poncyljusza. Większość wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego dotyczyła obecnego priorytetu partii czyli wyborów samorządowych i w tym kontekście można rozumieć jego słowa odnoszące się do Poncyljusza jako zapowiedź rozważenia spotkania, rozmów na ewentualne sporne tematy w sprawie posła czy/ i z posłem już po zakończeniu obecnie trwającej kampanii samorządowej.
Skąd w takim razie stwierdzenie zamieszczone przez PAP? Można tylko przypuszczać, że ktoś zadał pytanie np. takie: "czy PiS zajmie się wkrótce sprawą wykluczenia(Poncyljusza)?", na co uzyskał odpowiedź jedną z zacytowanych, ale to nie powstrzymało agencji przed "dołożeniem" fragmentu zadaniego pytania do odpowiedzi Kaczyńskiego.
Gdyby odbyło się to właśnie tak, sytuację możnaby porównać z taką choćby scenką:
- Czy zgadza się pan z koncepcją produkcji tramwajów na paliwo naturalne, która pozbawi ubogich dostepu do taniego oleju rzepakowego?
- Jestem zwolennikiem paliw naturalnych.
X. oświadczył, że popiera pozbawianie ubogich dostępu do taniego oleju rzepakowego!
W takiej sytuacji rzeczywiście uzasadniony jest tytuł, jaki omawianemu doniesieniu PAP nadał portal Onet.pl: "Zaskakujące oświadczenie (na temat Poncyljusza)".


Komentarze
Pokaż komentarze (2)