Co może łączyć te daty poza oczywistym, że właśnie w te dni Polskę spotkały tragedie narodowe? Może to by nawet i starczyło, ale, jak pomyślałam przed chwilą przeglądając notki i aktualne newsy prasowe, analogii pomiędzy nimi jest znacznie więcej, wręcz szokująco wiele. Bo choćby sam charakter wydarzeń, jakie sprawiły, że daty są pamiętane... rozpoczęcie Stanu Wojennego a tragedia lotnicza? Do dziś nie znamy przyczyny, a nawet przebiegu rozpoczęcia Stanu Wojennego - wciąż toczy się postepowanie sądowe, choć przecież uplynęło już prawie trzydzieści lat. Podobnie prokuratura nieustannie bada przyczyny katastrofy smoleńskiej, więc w równym stopniu nie wiadomo, co spowodowało obie tragedie. Zdaje się nawet, że Stan Wojenny w swej enigmatyczności szczególnie upodabnia się do kataklizmu przyrody, ktorego przyczyn z natury rzeczy trudno dociec, choć można poszukiwać winnych zaniedbania, zlekceważenia symptomów.
Dziesiątego każdego miesiąca ludzie gromadzą się na mszach, spotykają przed Pałacem Prezydenckim. Po latach już "tylko" 13 grudnia zbierają się przed domem Wojciecha Jaruzelskiego - najpewniej dlatego akurat tam, bo Wojciech Jaruzelski sam wyraźnie stwierdził, że bierze całkowitą odpowiedzialność za decyzję o Stanie Wojennym. To oświadczenie nie zakończyło jednak poszukiwań winnych (lub niewinnych), kolejne pokolenie prawników nie jest w stanie dociec, jak to się stało, rezultatem jakich to zbiegów okoliczności czy niedopatrzeń albo wręcz nieporozumień do Stanu Wojennego doszło.Na obecnym etapie śledztw trudno wykluczyć, że dociekania związane z tragedią smoleńską potrwają równie długo.
Ludzi gromadzą obie daty, a to dowodzi nie tylko rozmiaru tak jednej, jak drugiej tragedii narodowej, więc ich oddźwięku w społeczeństwie, ale raczej przede wszystkim wskazuje potrzebę - konieczność? stałego, niezłomnego o nich przypominania. Bo nie są wyjaśnione, nie zamknięto rozdziału; brak rozliczenia z przeszłoscią które pozwoliłoby poświęcić się żałobie i codziennemu życiu w poczuciu, że sprawiedliwości stało się zadość. I że uszanowano ofiary odnajdując sprawców.
Dlatego właśnie, że nie wiadomo, że ciągle nie zakończono obu spraw, ludzie muszą sami o nich przypominać. I będą to robić dotąd, aż tragedie doczekają się rzetelnego wyjaśnienia. To wszystko, co mogą zdziałać: pójść i zamanifestować potrzebę elementarnej praworządności.
Stan Wojenny zmieniał codzienne życie, każdy odczuł to osobiście kiedy wracał wieczorem do domu czy wyjeżdżał poza miasto. W telewizji o "sytuacji" przypominał widok umundurowanych prezenterów, w telefonie nagrana, znana powszechnie fraza. Tragedia smoleńska takiego wpływu na codzienność nie miała, a mimo to...
W tegorocznym grudniu ludzie zgromadzą się dwa razy: 10 i 13. To całkim możliwe, że w dużej części spotkają się te same osoby.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)