weronka weronka
378
BLOG

Przedświąteczne rozterki

weronka weronka Rozmaitości Obserwuj notkę 0

W tym roku jest jakoś inaczej, nie mam pojęcia, dlaczego. Przecież nawet porównując rok ubiegły...  upłynął w żałobie, żałoba panowała w ubiegłoroczne Święta Bożego Narodzenia, mimo to nastrój oczekiwania był obecny, i radość z przygotowań, świątecznych porządków, gotowania i pieczenia - nawet z zamówień przez kogoś innego przygotowanych potraw, żeby wszystko na czas, żeby wyszło smaczne i wspaniale. By było co wspomninać przez cały rok. Polowanie na prezenty, dzieci najbardziej wyczekujące i ciekawe, dorośli wzruszeni, jak zawsze, jak w tym dniu. Przeciez była powódź, dramat ofiar powodzi, im sie nie chciało, tak twierdzili. Ale poszli na przygotowane wieczerze.

Zbieraliśmy zabawki dla trzech gmin objętych powodziami, nie wiadomo, czy wystarczyło ich dla wszystkich mieszkających w nich dzieci, pewnie choć część z nich dostała je razem z przydziałem mąki, makaronu i mleka w proszku przy okazji wizyty rodziców w placówce "opieki". Pewnie były rozdawane, aż się skończyły.

A może to z braku śniegu? Gdyby z pogodą było tak, jak w ubiegłych latach o tej porze, już by sypał zaspami, juz dawał się we znaki mrozem, ścinał szyby zaklejając je dobrze przywartą szpachlą. Tymczasem skrobaczki dawno zakupione - w tym sezonie można było nabyć specjalne, bo połączone z dużą rękawicą z podszewką z "baranka", rączka w środku, łopatka skrobaczki wystaje na zewnątrz; ja wybrała model klasyczny - miotełki w pogotowiu, właściciele/ lokatorzy domków wolnostojących czy szeregowców niecierpliwie przesypują pasek i specjalną przemysłową sól w piwnicach, opony dawno wymienione.... może nie każdy owinął na zimę co wrażliwsze krzaki róż. Ale i piece przejrzane, czapki, szaliki, buty zaimpregnowane czterokrotnie co najmniej, właśnie, może jeszcze piąty raz... choinki na razie są jeszcze swierkami i jodłami; znam jedną daglezję, która w roli choinki poradzi sobie doskonale, nawet sprawia wrazenie, jakby nie mogła się doczekać.

Lampki choinkowe jeszcze nieposprawdzane. Nie wiadomo, czy filety, czy płaty karpiowe, ale jakoś mniej się o tym myśli teraz, niż zazwyczaj, bo ... brak śniegu na pewno, ale to nie wszystko. Żeby napisać tylko o sobie: ostatnio jakby zmniejszyły mi się fundusze. Choć przecież zarabiam podobnie, moze i nieco nawet więcej, niż rok temu - ale nawet jesli zmiana jest względna, daje się ją odczuć. Nie potrafię wyjść z deficytu nie dlatego, że wydaję bez umiaru na własne potrzeby, ale ponieważ zrobiło sie dużo takich, którym musze pomóc. Kiedyś zdarzało się, że podrzucałam dodatkowo to czy owo traktując wręczanie podarku jako czynność sprawiającą przyjemność, teraz zdarza się, że osobom z mojego bliskiego otoczenia braknie na potrzeby podstawowe. Kryzys już jest, bo dotyka tych, którzy dotąd radzili sobie na tak zwany styk nie oszczędzając, przejadając, jednak utrzymując się na powierzchni. Kryzys niebawem dotrze do klasy średniej, bo znajomi sklepikarze mówią, że w dużych hurtowniach już podrożało, a oni trzymają stare ceny tylko chwilowo - aby nie odstawać zbytnio od marketów, które jeszcze mają zapasy po starej cenie. Trudno powiedzieć, jak będzie ze zbytem, kiedy dociągną z cenami do propozycji hurtowników wymuszonych podobno podwyżkami cen paliw.

A jednak na Świętach jak nie udawało się oszczędzić kiedyś, tak nie uda się i teraz. Bo nikt się na to nie zgodzi! Nawet gdyby próbować, zapierać się, to w okolicy Wigilii i tak ruszą przygotowania, zakupy, nawet, jeśli przez to styczeń okaże się trudny, to nie będzie to przecież pierwszy raz.  W ostatniej chwili, bo trzeba, bo przecież Święta. Przepłacając, byle jak. W sklepach już jest pełno zabawek, ale przed samą Wigilią zostaną tylko przebrane, nieco brudne, w uszkodzonych pudełkach. Już to przerabiałam, choć znów będę szczęsliwa włócząc się wśród nawet marketowych półek. I będę chciała kupić jak najwięcej, dzieciom, które znam i o których wiem, że nie dostana prezent ów od nikogo innego. Bo ich rodzice mogą oczekiwać funduszy na zaspokojenie potrzeb, które wydają im się rozsądne i najważniejsze, mogą chcieć wsparcia akurat kuzyni, ale właśnie nie można być praktycznym w Święta. Nie w te Święta, kiedy przychodzi Mikołaj, świecą lampki i śpiewamy kolędy na pasterce świętując Narodziny, bo dorośli już dostali swoje zabawki, kiedy byli dziećmi i nie mają prawa odbierać ich obecnym dzieciom w związku z tym. Taką sztafetę - "oddawanie" prezentów kolejnym pokoleniom - rozumiem i popieram. Przy okazji samemu można poczuć frajdę z wybierania, a skoro podobno z wiekiem wykształca się myślenie abstrakcyjne, to nie muszę wypróbowywać każdej z zakupionych zabawek osobiście. Równiez dlatego, że  mnie było dane cieszyć się nimi jako dziecko.

Ale co z dorosłymi, czy naprawdę nie będa mieli czego szukać pod choinką? Myślę, że równiez dla nich prezentów nie uda się uniknąć w ostatecznym rozrachunku. W końcu raz są Święta. Raz w roku :)

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości