Kiedy wczoraj RenKa przesłała mi zdjęcia z Mikołajek z udziałem prezentów od nas, od razu wzięłam się za szukanie znajomego pudełka. Miałam nadzieję, ze moze poznam po minie dziecka, czy mu się spodobało. Wprawdzie kiedy jest się dzieckiem, raczej nie ma się takich bardzo precyzyjnych oczekiwań; liczy się niespodzianka, choć życzenie zostało przecież wypowiedziane czy zapisane w liście zaadresowanym do świętego Mikołaja.
Nie da rady dokładnie wyczuć, co ktoś chciałby, ale dzieci też wcale tego same nie wiedziały skoro były takie szczęśliwe, jak to widać na fotkach powyżej. Albo też Mikołaje dowiedli doskonałego gustu czy wykazali się empatią rozwiniętą czasem w stopniu, jaki trudno sobie wyobrazić.
Ostatnio mam dość politycznych retoryk, które dla tutejszego portalu są, zdaje się, najważniejsze. To zapewne nie przeszkodzi mi niebawem zaryzykować "trafienia przez szlag" odnosząc się do politycznych newsów, bo choćby od uwag na temat dołączenia do nowej europartii posłów z SP powstrzymałam się z pewnym trudem. Ale to tutaj poznali się i zaoferowali prezentowo Mikołaje rozpracowując Listę Marzeń. I pomimo zmian "organizacyjnych" dotyczących zawiadamiania o Wigilii w Ośrodku i związanych z nieodzałowaną likwidacją bloga przez Rosemanna, mimo przeniesienia lokalizacji bannera, moich opóźnień w informowaniu wszystkie prezenty dotarły. Dzięki Mikołajom! Dzięki nim mogło być tak, jak ... widać powyżej :)
CDN
PS. Poza zdjęciami ma być jeszcze film :)
Zdjęcia cz.1:
http://opinie.nienachalne.salon24.pl/376520,blogerzy-dzieciom-2011-czyli-jak-spotkalem-sw-mikolaja


Komentarze
Pokaż komentarze (10)