Zmęczona i chyba trochę chora nie świętowałam niestety , jak należy i jak chciałabym, dzisiejszego Święta. Ale choć kilkanaście minut jeszcze zostało, te wykorzystam aby dowodzić, że jest warte uwagi jako odzyskane po kilkudziesięciu latach - prawie już zapomniane, metodą faktów dokonanych wymazane z pamięci.
A takie piękne, bo i nawiązanie do kultu mądrości - to byli Mędrcy, nie Królowie! - i orszaki jasełkowe uliczne czyli to, czego u nas prawie wcale nie ma. Również zostało wymazane komuną tak aż dalece, że tłum i część żurnalistów buntowała się nawet na parady w Święto Niepodległości, co mówić o pochodach rocznicowo - miesięcznicowych w centrum Warszawy, dziesiątego każdego miesiąca. Nawet rzucanie określeniem "faszyści" w reakcji na owe pochody jakoś "uchodziło".
A orszak trzech królów jest jedyną na dziś formą ulicznego świętowania, która nie daje pola do awantury "ideologicznej", pozwala na wspólne radowanie się, korowód. A mnie tego brakuje: karnawału na nasz klimat, kolorowych czapek, królewskich złotych koron z papieru, muzyki i kolęd śpiewanych chórem na zawładniętych przez kolędników ulicach.
Bo u nas wszyscy maszerujący demonstranci tacy smutni, jak już pójdą gromadą, to zaraz krzyczą hasła. Albo - to wyjątek potwiedzający regułę - promują sztuczną wesołość czerpiąc z hippisowskiej tęczy aby chwalić się innym homoseksualizmem, a pytam, co to za pówód do grupowaego manifestowania radości: orientacja seksualna? Gdyby jeszcze manifestowali ekshibicjoniści - entuzjaści seksu grupowego! Wtedy miałoby to dla nich sens i wtedy reszta społeczności miałaby szansę ten sens wychwycić. Nie widząc sensu w manisfestowaniu trudno podzielać radość, inaczej natomiast ma się sprawa z orszakiem jasełkowym.
Narodził się Bóg, Jezus, nadeszła Gwiazda Betlejemska, nadjechali Mędrcy w asyście piszczałek, dzwonków, "przeszkadzajek". Z prezentami w przepastnych skrzyniach, zapowiedzią darów Ducha Świętego.
Na osiołku, kucu i wielbłądzie skoro grupa reniferów już zdążyła powrócić do Laponii. Ale Mędrcy byli wcześniej, co roku od tysięcy lat niestrudzenie przemierzają pustynię za warkoczem komety aby przywieźć dary - przecież duchowe, służące uhonorowaniu raczej skoro nic nie wiadomo, aby Święta Rodzina dzięki nim stała się nagle najposażniejszą w całej Judei..
I takie piękne Święto nam zabrali i nie chcieli oddać!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)