weronka weronka
425
BLOG

Przyjaciele Rezydenta są naszymi przyjaciółmi

weronka weronka Rozmaitości Obserwuj notkę 0

- I na co to nam przyszło koniec końców!!! ?

- Toż chłopaki w grobach się przewracają, a my żyjący z kolei do grobu zaraz trafim, taka załość za gardło sciska,tyle kłamstw, samej niesprawiedliwości...

- Ty cichaj, nie nada; serce słabieńkie, to przez nich zdrowie nasze zszarpane, oszustów i krzywoprzysiężców!

Siedzieli osowiali, w mroku; żadnemu nie chciało się nawet wstać aby włączyć światło; czuli, ze wszystko, czym żyli, w czym pokładali wiarę zostało bezlitośnie wykpione przez ludzi małych, podłych i głupich. Choć przecie wiedzieli, kim są potwarcy, niesprawiedliwośc bolała, dzieło życia, o którym wspomnienia dawały siłę, podtrzymywały na duchu w chwilach trudnych, nie całkiem swietlanych; to, co w nich było najlepsze, czym sądzili, że bedą mogli szczycić się, a moze i usprawiedliwić, bo nikt wszak nie może być doskonałym ze wszystkim... teraz jednym gestem, chwilą, jaką trwało odczytanie "wyroku" zostało przekroeślone, uległo zniszczeniu. I nie chodziło przecież o apelację - wiadomo, będzie trzeba złożyć, do kropli krwi ostatniej zawalczą jak lwy pospołu z druchami trudzącymi się w sądach wszelakich - ale sam fakt, ze te słowa padły, zostały wypowiedziane... !

Trwali samotnie raptem w kilkudziesięciu nie dopuszczając naprędce skrzykniętych, spłakanych już otwarcie rodzin. Biednych, smutnych kobiet zmartwiałych z cierpienia mężów i ojców; hożych, a rozczochranych rozpaczą córek. Tak dawno juz zapomniały o pierwszych wiosnach, że cierpienie nie musiało wiele cięzaru włożyć na subtelne ich barki by przygnieść je blizej ziemi  mokrej od łez w promieniu stu metrów wokół wynajętego na tę okazję centrum konferencyjnego.

Na zewnątrz zawodzenie rozlegało się niezmordowanie, w samej sali jednak było cicho. Dzielni wojacy czuwający u odrzwi czując znać, że pełnią oto ostatnią posługę, znajdowali w sobie dosć męstwa, by nie pozwolić przedrzeć się postronnym; wpuszczali tylko kelnerów z trunkami i to wyłącznie dwóch: Zdzisia, Co Nosił Czystą jeszcze za pierwszego kryzysu i zastępcę - Stefana, nadrabiającego braki w doświadczeniu wesołymi dowcipami właściciela tubalnego głosu, który potrafił rozśpiewać towarzystwo tak, że ze smutku "Górala" zaraz przechodzili do Cyganów i ore ore hej amore.

Teraz zawołali go i prosili, by śpiewał "Hej hej sokoły", ale Zdzisiek, Co Nosił Czystą uroniwszy łzę, wspomniawszy jak to było naprawdę, kiedy po ulicach tarły czołgi (radzieckie!!!), a bohaterowie pili jego, skromnego wówczas młokosa Siwuchę - bardziej żółtawą po prawdzie, niż czystą - zaintonował licząc, że wybaczą mu tembr delikatny, chwilami chwiejny "Oka, oka, jak wisła szeroka" .... a wówczas płakać poczęłą już dokładnie cała sala (za wyjątkiem Stefana, bo ten musiał śpiewać).

Poruszone harmidrem rodziny i dziennikarze podbiegli do okien, chcieli wspinać się aby tylko byc bliżej,  razem; dołączyć do nich, aby poczuli, że w swoim cierpieniu są przy nich najbliżsi, świadkowie tamtych czasów, przyjaciele.

Jednak zapobiegliwi, doświadczeni organizatorsko członkowie zgromadzenia serc zadbali wcześniej, aby uszczknąc choć chwilę intymności, bo są takie wspomnienia, którymi dzielić się nie sposób. W oknach widniały kraty, dzięki nim byli bezpieczni i we wspólnym zrozumieniu, między sobą robiło się znośnie, lżej.

Centrum kongresowe Zdzisio dostał kiedyś, przy tak zwanej transformacji. Przejrzysty, przestronny układ i dobre wykorzystanie przestrzeni sprawiły, że nie musiał wiele przerabiać. Nowe czasy nie potrzebowały na szczęście tak wielu zakładów penitencjarnych popularnie zwanych ciupą albo kiciem.

 

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości