Jutro w ruskim demokratycznym jak najbardziej przecież bardaku będą debatowali, czy Stalin (i całe państwo sowieckie) stało za ludobójstwem w Katyniu w 1940 roku. Może stali, a może i – nie Stalin. Po 70-ciu latach debata! Będzie sukces? To przecież nie jest jednoznaczne...
Jeśli jutro zobaczę w polskich mediach kogoś, kto „z zadowoleniem i uznaniem przyjął rosyjską rezolucję jako gest zacieśniania współpracy i w ogóle jako rokującą na przyszłość przesłankę rosyjsko-polskiego pojednania”, to mnie ponadnormatywnie skręci (bo już i tak dość skręcony jestem).
Poczekajmy do roku 2080 – może wtedy też się okaże, że..., no właśnie. Też po 70-ciu latach. Ale wtedy już prawdopodobnie nie będzie chętnych do wysłuchania, co by się tam okazać mogło.
Aha – nie zapomnijcie – jutro raty trzeba zapłacić za samochód i za Dolomity w styczniu!

(A wiecie, że Ci na zdjęciu powyżej też mieli swoje samochody i też jeździli na nartach?!)


Komentarze
Pokaż komentarze (3)