Rolex wskazuje, że prezydent Komorowski wygłaszając swoją mowę do jakichś Bogu ducha winnych ludzi w Ameryce (i do Romana) realizował misterny Plan. Że na tamtym forum zakreślił mapę wpływów, że wziął na siebie transmisję i katalizację, słowem – że coś, cokolwiek, rozgrywał.
Ja powiem tak: są podobno na świecie ludzie, którzy widząc rano w lustrze włosy, które zaczynają wystawać z nosa pakują tam dziurkę zapalniczki i kręcą kółkiem.
Są ludzie, którzy przed wyjściem z domu potrafią siedzieć przez pół godziny we własnym tzw. przedpokoju wpatrując się w dwie pary butów. I gdyby ktoś palcem nie wskazał tych jednych, to w ogóle by nie wyszli, a jakby już wyszli, to by się okazało, że tam gdzie przyszli, wszystko skończyło się godzinę temu.
Są ludzie, których jedynym żywym wspomnieniem z czasów studenckich jest wspomnienie kolegi, który zbierał do butelki po ukradzionym mleku paznokcie kolegów i koleżanek i raz na rok gotował z tego klej.
Są ludzie, którym nie można powierzyć zamówienia prenumeraty na jakąkolwiek gazetę, bo okaże się, że w związku z jego usiłowaniami w tym kierunku w kuchni odpadnie tynk na ścianie nad stołem. (Jeśli stół stoi przy ścianie, bo jeśli na środku, to zerwie się sufit).
Ludzie są i tacy, że można im powiedzieć, że dotknięcie martwą jaszczurką w jakiekolwiek miejsce na ich ciele skutkuje natychmiastową posocznicą. I oni w to wierzą.
Rolex zakłada pełną finezję i spójny plan. Sytuowałoby to pana prezydenta Komorowskiego wśród – może nie udziałowców i zarządu budowlanego – ale na pewno wśród inżynierów szerszego projektu. A to się zwyczajnie kupy nie trzyma. Kto niby miałby powierzyć mu takie plany? Albo-albo. Gość się, owszem, stara, wyczytuje z ruchu warg całe zdania i pełne intencje ale - to moja opinia - bardziej zaskoczył Moskwę i Berlin niż Londyn czy Waszyngton.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)