Ma święty Patryk w tym roku problemy z państwem irlandzkim, bo imieniny wypadają mu w Wielki Poniedziałek. Z jednej strony Patryk to symbol katolickiej Irlandii, a z drugiej - wiadomo; to mało postne zachowania w strugach hektolitrów guinnessa i jamesona…
Pojawiły się nawet sugestie hierarchii, żeby paradę przesunąć jakoś poza Wielki Tydzień, ale nie przeszło. Państwo z rozpędu dało, jak co roku, bank-holiday, (wolny dzień albo podwójna stawka) bo to również święto państwowe. Już jutro zielona koniczyna (łac. trifolium) przesłoni niejedno oko; wielu Irlandczyków zwarło się zresztą ze świętym Patrykiem już w piątek po robocie gwiżdżąc na stan percepcji podczas poniedziałkowej parady przez 2 godziny mającej sunąć przez O’Connell Street.
Ale do rzeczy: podczas mojego pierwszego Patryka w 2006 roku zziajałem się mocno wypstrykując setki klatek, uczestnicząc w pokazach, akrobacjach, guinnessacjach, paradach i te de. Po kilku godzinach w strugach zacinającego deszczu, zmarzłem jak pies, zimno było, uznałem rzecz dokumentacji za zakończoną i chwiejnym, bo chwiejnym, ale zdecydowanym krokiem ruszyłem wreszcie do domu. Wypadła mi ta droga w okolicach wspominanego tu wielokrotnie polskiego pubu Zagłoba i z rozpędu pchnąłem zawiasowe, jak w westernie, drzwi do Centrum Polsko-Polskiego jak mawiają złośliwi.
Jako się rzekło był to dzień wolny od pracy. W Zagłobie było ludzi z czubkiem. – Byłeś na paradzie? – zapytałem któregoś ze znajomków. Zaprzeczył. Kolejny też i kolejny i kolejny. Nie mogłem zrozumieć – siedzą o 100 metrów od jednodniowego karnawałowego centrum Europy i zadów polskich nie ruszą, polskie piwa i wódę golą, zombie jacyś normalnie. – A co to tam niby takiego ciekawego było?
Od tamtego dnia przestałem wierzyć w powszechną integrację na Wyspie.
Apel: jeśli jutro wypadnie Wam wskoczyć gdzieś na piwko, to zamówcie Guinnessa. Za zdrowie tych z Zagłoby. Żeby chociaż bilans się zgadzał. Oni – jak będzie trzeba - nadrobią za Was w Tyskich i Żywcach. I znowu zagłosują jak będzie trzeba.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)