Pamiętam dwóch facetów w jakiejś kolejce w czasach PRL-u. Jeden znad gazety mówi: - Panie, Ruscy wzywają Amerykanów do tego, żeby bomby atomowe sobie pokasować... Na to ten drugi: - No, chyba tacy durni to nie będą, ruskiemu nigdy wierzyć nie można!
To autentyczna rozmowa. Teraz o Tarczy. W tzw. publikacjach przeważa ton, że Tarcza jest po to, by przeciwdziałać międzynarodowemu terroryzmowi i krajom bandyckim albo odwrotnie.
Bo niby nie wypada dzisiaj powiedzieć, że to obrona "przeciw" Rosji w sensie dosłownym i "Rosji" w sensie ideologicznym. I zupełnie poważnie mówi się dziś o tym, by Rosja mogła mieć jakąś kontrolę nad Tarczą. Ja rozumiem poprawność, ale dajcie ludzie spokój.
Że Putin wnioskuje o kontrolę..., normalnie koń by się uśmiał.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)