Irlandczycy już niebawem pójdą do urn oddać swój peryferyjny głos w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Nie wiem jak w innych środowiskach, ale w moim Irlandczycy nie pasjonują się specjalnie wydarzeniem, szat nie rwą i raczej zagłosują „za”.
Choć patrząc na to, co dzieje się na ulicach – pewnym być nie można. Sinn Fein – jako jedyna z poważnych partii – nawołuje za głosowaniem na „nie”. Byłaby to porażka nowego rządu Irlandii, który nie chce świecić oczami za nieobytych Irlandczyków. Dwa zdjęcia wklejam i znikam.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)